Andrew A. Michta (The American Interest): Pobudka dla zachodnich elit

Email Drukuj PDF

Bunt rozprzestrzenia się na Zachodzie i może nie ma w tym nic złego – tymi słowami Andrew Michta rozpoczyna swój artykuł pt. The Wake Up Call for Western Elites, opublikowany na portalu „The American Interest”. Zdaniem amerykańskiego profesora, bardzo łatwo jest zostać wciągniętym w falę pesymizmu, która ogarnęła Zachód. Siłami, które przekształcają niegdysiejszy globalistyczny konsensus, nie są ani „populizm”, ani „rasizm”, ani też „obskurantyzm niższych klas”, ale popularny XXI-wieczny bunt w całym demokratycznym Zachodzie.

Otwarte granice, masowe migracje czy odgórne regulacje podkopały poczucie suwerenności w zachodnich społeczeństwach, pozostawiając jednostki w kryzysie ekonomicznym i z rosnącym poczuciem kulturalnej marginalizacji, nawet we własnym kraju. Gwałtowna reakcja przeciwko imigracji, a dokładniej przeciwko szybkości i sposobie, w jaki imigranci są wcielani do kultury narodowej, bez jakiejkolwiek presji asymilacji, stała się główną siłą napędową buntu. Według adiunkta Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, kiedy ci, którzy domagają się zamkniętych granic są w uścisku własnych uprzedzeń, pozostałym chodzi wyłącznie o prawo do życia we wspólnotach, które znają i które nie wymagają nagłej transformacji kulturowej.

Paradoksem współczesnego nacjonalizmu był zawsze jego dwojaki charakter: z jednej strony, nacjonalne modele większej społeczności skupionej wokół głęboko zinternalizowanego poczucia wzajemności, z drugiej, rozróżnienie na tych wewnątrz i tych z zewnątrz. Mimo wszystko, poczucie wspólnego dziedzictwa narodowego ma kluczowe znaczenie dla spójności państwa. Według Michty, narastający bunt wobec rządzących i kulturalnych elit zaczął przekształcać krajobraz wyborczy na całym Zachodzie, co uwidoczniło się w powstaniu licznych partii nacjonalistycznych w Europie i politycznym wzroście Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych. Chociaż proces ten dopiero się rozpoczyna, mapa wyborcza Europy już się zmienia. Środowiska akademickie nazwały ten bunt przejawem gniewu tych, którzy nie posiadają umiejętności, aby przystosować się do nowych warunków gospodarczych, przekwalifikować się na nowe miejsce pracy. Ludzie Ci mają „skłonność do upadku przez szpary w podłodze naszej globalnej budowli, która jest skądinąd postrzegana jako dalsze wspieranie niebywałego dobrobytu”. Bunty nacjonalistyczne karmione są i napędzane przez uprzedzenia i nietolerancję, rasizm i dyskryminację, jak przytacza Michta cytat z jednej z akademickich dyskusji, „rozpaczliwą próbę zachowania białego przywileju”. Wizja globalnej post-Westfalii, postmodernistycznej i ostatecznie postnarodowej przyszłości, która zaledwie dekadę temu wydawała się być na dobrej drodze do zdominowania dyskursu politycznego jako nowy konsensus, dziś chwieje się w najlepsze.

Michta upatruje problemu w tym, że zachodnie elity nie są w stanie rozdzielić idei nacjonalizmu od historycznej narracji faszyzmu. To przesądza o ich niezdolności do uznania obecnej fali buntu jako w rzeczywistości pozytywnej, regenerującej siły, utwierdzającej jedność zachodnich narodów demokratycznych. Wizję postmodernistycznej Europy, ukształtowanej zgodnie z definicją ostatnich trzech dekad, nie można pogodzić z XXI-wiecznym doświadczeniem nacjonalizmu. Ewentualny kompromis będzie wymagał pewnej afirmacji większej kultury narodowej, a co najważniejsze, odejścia od polityki grup etnicznych w celu powstrzymania sił odśrodkowych, które bałkanizują zachodnie społeczeństwa od dziesięcioleci. Zdaniem profesora, to czy naród patrzy w przyszłość z ufnością, nieśmiałością czy też strachem zależy od zdolności jego elit do bezpośredniego mówienia o aktualnych niepokojach publicznych i generowania poczucia wspólnego celu. Gwałtowny wzrost nacjonalizmu w Europie i Stanach Zjednoczonych należy rozumieć jako niezbędny składnik nowoczesnej państwowości i zaangażowanie w demokratyczną politykę w taki sposób, który pozwala uniknąć manichejskich wyborów.

Do tej pory narracja dotycząca fali publicznego gniewu, wycelowanego w zachodnie elity została ograniczona do prostego, bezpiecznego i ostatecznie, zdaniem Michty, irytująco nieprecyzyjnego pojęcia „populizmu”, oczywiście w jego negatywnej konotacji. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Zachód przeżywa swoje nacjonalistyczne przebudzenie o natężeniu, jakiego nie było od dziesięcioleci. Podobnie jak wszystkie powstające ruchy, nacjonalistyczne przebudzenie ma swoje słabe punkty, a jego rzecznicy są nieco niezdarni, błazeńscy, a wręcz niegrzeczni. Jednak opinia publiczna zasługuje na wysłuchanie, gdyż na naszych oczach przekształca się społeczeństwo. A przede wszystkim dlatego, że zwykli ludzie pokazali, iż dłużej nie zniosą bycia ignorowanym.

Opracowanie: Agata Supińska

 

Źródło: http://www.the-american-interest.com/2016/08/08/a-wake-up-call-for-western-elites/