James Nixey („Newsweek”): Czy już za późno, aby karać Putina?

Email Drukuj PDF

Przynależność do organizacji wiąże się z regułami. Jeśli są one łamane zazwyczaj ponoszone są tego konsekwencje. Nie jest tak w stosunkach międzynarodowych. Tam, jeśli jesteś bogaty, silny, jesteś w stanie uniknąć ostracyzmu, niezależnie od ciężaru dowodów, jakie świadczą przeciwko tobie. Rozważania na temat łamania przez państwa reguł obowiązujących w relacjach międzypaństwowych podjął James Nixey, ekspert do spraw relacji między Rosją a państwami byłego bloku sowieckiego. Oparł je na przypadku Rosji i złamania przez ten kraj praw obowiązujących w relacjach międzynarodowych dwa razy w ciągu zaledwie tygodnia.

Jako pierwsze Nixey wskazuje Igrzyska Olimpijskie i oszustwa związane z dopingiem. Jak podkreśla autor za naruszenie praw dotyczących handlu nielegalnymi substancjami dopingującymi władze rosyjskie nie wyciągnęły żadnych konsekwencji wobec organizatorów czy instytucji odpowiedzialnych za ten proceder. Co prawda indywidualni zawodnicy poddani zostaną karze za przyjmowanie nielegalnych substancji, jednak organizatorzy wydarzeń sportowych unikną odpowiedzialności prawnej.

Po drugie autor wspomina włamania na strony internetowe amerykańskiej DNC. Wiele wskazuje na to, że stoi za tym Rosja, ale nie ma dowodów na to, że rząd rosyjski wyraził zgodę na takie działania. Jakkolwiek, bez względu na to, kto za tym stoi, środki zaradcze raczej nie zostaną podjęte – częściowo dlatego, że mogłoby to ujawnić możliwości zachodniego wywiadu, a częściowo dlatego, że Rosjanie i tak mieli już do nich dostęp.

Ingerencja Rosji w bezdyskusyjną suwerenność innych państw jest udokumentowana, co więcej potwierdzona przez władze tego kraju. W grudniu prezydent Wladimir Putin przyznał, że rosyjskie jednostki specjalne prowadziły działania na terytorium Ukrainy (co ciekawe mimo słów prezydenta wielu z współpracowników Putina nadal zaprzecza tym faktom).

Najczęściej stosowaną przez rosyjskie władze obroną jest stwierdzenie, że „wszyscy inni tak postępują”. I jest to oczywiście prawda. Inni sportowcy również stosują środki dopingujące, podobnie jak inne rządy kradną informacje od swoich sojuszników. Nie jest to jednak równoznaczne z działaniami Rosji, mimo zapewnień Kremla i rosyjskich organów i informacyjnych. Jak wiadomo żaden inny kraj świadomie nie tworzy systemu do oszukiwania w międzynarodowych turniejach sportowych. Według Nixena Rosja jest jednym z największych propagatorów cyber wojny. Co więcej, jak zaznacza autor żaden inny kraj nie prowadzi polityki w tak lekceważący swoich sąsiadów sposób jak Rosja.

Autor stawia pytanie, dlaczego pomimo stwierdzonych dowodów łamania praw przez Rosję tak niewiele zostało zrobione, by wyciągnąć konsekwencje?

Po pierwsze, środki karne nie są stosowane konsekwentnie: niektórzy zawodnicy są karani, podczas gdy inni unikają odpowiedzialności. G8 funkcjonuje obecnie jako G7 po wydaleniu Moskwy z grupy najbardziej wpływowych państw świata.

Po drugie, zasady, które są łamane dotyczą wielu aspektów – sport i stosunki międzynarodowe to jedynie przykłady, które miały miejsce ostatnio. Dotyczy to również szpiegostwa przemysłowego, korupcji finansowej, praw człowieka, a nawet zanieczyszczenia środowiska.

Rosja nie jest bynajmniej jedynym krajem, który tak postępuje, jednak dopóki żaden niezależny organ międzynarodowy nie obejmie kontroli nad przestrzeganiem praw, to stosowanie jakichkolwiek środków penalizacji jest niemożliwe.

Wreszcie, jak nadmieniono powyżej Rosja jest stosunkowo silnym i bogatym krajem, posiadającym liczne aktywa i informacje, często kompromitujące polityków innych państw. Prezes Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach i kandydat na prezydenta USA Donald Trump (podobnie jak były prezydent FIFA Sepp Blatter i były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder przed nimi) mogą w pewnym stopniu uważać, że mogą mieć przyjacielskie relacje z Putinem. Ale jak zauważa Nixen, muszą też wiedzieć, że tego typu działania są manipulowane i z góry założone. Jeśli bowiem w pewnych kwestiach zgadzają się z Putinem, dochodzą z nim do konsensu, to równocześnie nie mogą potępiać jego polityki czy też polityki Rosji, nawet jeśli łamane są reguły prawa międzynarodowego.

Argument, że Rosja jest zbyt potężna, by zostać wykluczoną, ośmieszoną lub rzekomo sprowokowaną, jest według Nixeya coraz mniej warty rozważania. Jak zatem egzekwować odpowiedzialność, jeśli kończy się to konfliktem? Ale jak długo łamanie reguł prawnych może być tolerowane, jeśli prowadzi to do coraz bardziej niebezpiecznych naruszeń norm przez Rosje? Autor zastanawia się, czy ostrożne jak dotąd postępowanie państw zachodnich jakkolwiek wpłynęło na zaprzestanie działań przez Kreml. Czy zwiększona presja państw Europy Zachodniej spowodowałaby zaprzestanie łamania praw przez Rosję czy przeciwnie pogłębiła ten proceder?

Są to wszystkie „znane niewiadome” – to znaczy, że następstwa działania lub jego brak nigdy nie mogą być w pełni znane, dopóki nie staną się faktem. Same władze rezydujące na Kremlu najprawdopodobniej nie wiedzą, jak postąpiłyby w obliczu zwiększonego nacisku podjętego przez Zachód lub odwrotnie – całkowitej kapitulacji zachodnich państw.

W przypadku braku dowodów najlepszym wyjściem dla organizacji międzynarodowych działających w oparciu o konkretne reguły jest to, by jasno i konkretnie przedstawiać konsekwencje nieprzestrzegania prawa, a co najistotniejsze w razie konieczności rzeczywiste ich egzekwowanie. Reasumując, jak stwierdza Nixey, najlepszym podejściem do łamania prawa przez Rosję jest proste, ale rygorystyczne jego egzekwowanie. Pytanie, czy to już jest poza możliwościami społeczności międzynarodowej.

Opracowała: Katarzyna Kwinta

Źródło: http://europe.newsweek.com/it-too-late-start-punishing-putin-486636?utm_source=social&utm_medium=twitter&utm_campaign=/it-too-late-start-punishing-putin-486636?rm=eu