Damon Linker („The Week”): Jak Angela Merkel zagroziła przyszłości Europy

Email Drukuj PDF

W świecie wypełnionym politycznymi partaczami, niemiecka kanclerz zasługuje na specjalną wzmiankę ze względu na wybitną lekkomyślność. Jak zauważa Damon Linker, korespondent portalu „The Week”, jej polityka wobec uchodźców naraża na niebezpieczeństwo całą Europę, aczkolwiek europejskie elity zbyt gorliwie oddane humanitarnym ideom, mogą tego problemu nie dostrzegać.

Jak wyjaśnia przywołany przez Linkera francuski filozof polityczny Pierre Manent, europejska elita kulturalna zobowiązuje się do patrzenia na świat w sposób, który pomija poszczególne powiązania – krajowe, etniczne czy religijne - traktując poszczególne osoby jak idealnie równe, znamienne wzory człowieczeństwa przez duże C. Katolicki Francuz jest tylko człowiekiem, podobnie jak bezwyznaniowy Niemiec. Pobożny muzułmanin, uciekający przed wojną domową w Syrii, traktowany jest również jako tylko człowiek. Miejsce pochodzenia jest zatem politycznie nieistotne. Tak samo przynależność religijna, wiek czy płeć. Jedyną formą przynależności, która się liczy, jest niezależna od miejsca przynależność do gatunku ludzkiego.

Jak wskazuje Linker, oceniając według powyższych norm, Merkel jest „świecką świętą”, która dokonała swojego patetycznego kantowskiego obowiązku, traktując każdego uchodźcę/imigranta jako cel, nie zaś jako narzędzie. Zgodnie z tym odniosła swoje działania do surowych zasad absolutu, bezwarunkowego moralnego imperatywu, biorąc pod uwagę postulat tego, co należy zrobić czy jak należy postąpić.

Zwykle przywódca polityczny, który działa bez względu na realne konsekwencje swoich decyzji, winny jest rażącej nieodpowiedzialności. Nie jest do końca pewne, zauważa Linker, iż kanclerz Niemiec nie myślała o konsekwencjach swoich decyzji, gdy rok temu zezwoliła, by ponad 1,3 mln uchodźców i imigrantów z Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Azji Południowej osiedliło się w Europie. Mogło być wręcz przeciwnie. Być może Angela Merkel rozważała różne scenariusze związane z polityką migracyjną, jednak nie wzięła pod uwagę możliwości tego, że każdy z nich może być niekorzystny dla Europy.

Linker przytacza problem masakr, które miały miejsce w ostatnim czasie. Niektóre ze zbrodni zostały popełnione przez uchodźców i migrantów, podczas gdy inne przez ludzi pochodzących z Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Południowej, Azji, mieszkających w Europie przez całość lub większość swojego życia. Większość z nich była inspirowana przez islamską ideologię związaną z ISIS i grupami, które sympatyzują z Państwem Islamskim.

Autor wskazuje, że należy poważnie spojrzeć na politykę migracyjną prowadzoną przez niemiecką kanclerz. Zbyt swobodne, anegdotyczne podejście do tematu pozwala Merkel i jej zwolennikom na oskarżanie przeciwników polityki migracyjnej o ksenofobię, rasizm wobec migrantów, które to postawy - jak twierdzi Merkel - winny być odrzucone przez mieszkańców Starego Kontynentu jako warunek prowadzenia debaty. W tym kontekście niezwykle istotne są nowe badania Pew Center na temat napływu migrantów do Europy. Pozwalają bowiem realnie spojrzeć na problem demografii, z którym Europa zmaga się od dawna oraz przewidzieć jego polityczne skutki.

Jak podaje Linker, badanie jest wypełnione pouczającymi danymi m.in. o pochodzeniu migrantów (liczba azylantów pochodzących z Syrii, Afganistanie i Iraku ponad czterokrotnie większa w latach 2013 i 2015), o głównych celach podróży azylantów (Niemcy zajmują pierwsze miejsce) czy o postawach społecznych wobec polityki azylowej UE (w przeważającej mierze negatywnych). Jednak najbardziej niepokojące dane to te, według których młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 34 lat stanowili 42 procent wszystkich starających się o europejski azyl w 2015 roku, podczas gdy odsetek kobiet w tej samej grupie wiekowej wynosił zaledwie 11 procent. To zachwianie demograficznej równowagi – znacznie większe w niektórych krajach - wskazuje na przyszłość, w której dużej części młodych ludzi będzie bardzo trudno znaleźć małżonków. Dla uwypuklenia tego problemu Linker cytuje fragment artykułu z „Politico”: „Społeczeństwa bardzo niesymetryczne są bardziej niestabilne nawet bez ideologii dżihadu. Liczne badania empiryczne wykazały, że stosunki płciowe istotnie korelują z przemocą i przestępczością - im wyższe zaburzenia w demografii, tym wyższy poziom przestępczości”.

Linker jednocześnie podkreśla, że oparte o dżihad ideologie stanowią kuszącą propozycję dla niezamężnych, sfrustrowanych gospodarczo i kulturowo wyobcowanych młodych mężczyzn, stwarzając dla nich perspektywę ataku w zemście na świat, który ich otacza. To z kolei ma swoje odbicie w relacjach społecznych i politycznych w Europie. Przykładami są między innymi: rosnąca rzesza osób, które deklarują niezadowolenie z polityki migracyjnej, jaką prowadzi Unia Europejska, jak również wyborcy, którzy głosowali za przeprowadzeniem referendum o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Wspólnoty Europejskiej. Także ci, którzy licznie wybierają skrajnie prawicową, anty-UE i anty-imigrancką partię w Austrii (przy okazji wyborów prezydenckich), jak również osoby, które przyczyniają się do wzrostu w sondażach skrajnie prawicowego Frontu Narodowego we Francji itd.

Reasumując, w opinii Linkera wszystkie te zjawiska są efektem rosnącego niepokoju wśród europejskich wyborców, którzy nie bez przyczyn obawiają się, że ich przywódcy są skłonni do prowadzenia polityki bez konsultacji z nimi, polityki, która znacząco i negatywnie wpływa na jakość ich życia, jak również na językowy, etniczny, ekonomiczny i religijny charakter ich narodu. Linker podkreślił, że to społeczne niezadowolenie rozpoczęło się długo przed tym, nim Merkel wdrożyła swoją mającą dobre intencje, ale całkowicie głupią politykę wobec uchodźców/imigrantów, która bardziej niż cokolwiek innego w ostatnim czasie wzbudza niepokój wśród Europejczyków.

Opracowała: Katarzyna Kwinta

Źródło: http://theweek.com/articles/640943/how-angela-merkel-imperiled-europes-future