Michael Sandel: Energia 'Brexiterów' i Trumpa rodzi się z braku elit

Email Drukuj PDF

Michael Sandel w rozmowie z Jasonem Cowleyem dla „New Statesman” stwierdził, że pozostanie Wielkiej Brytanii w UE byłoby dobre dla Europy, jednak o tym, co jest dobre dla Brytanii powinni decydować sami jej obywatele. Mimo że przyczyną referendum były kwestie ekonomiczne, na decyzję Brytyjczyków w opinii Sandela wpływ mają zagadnienia tożsamościowe.

Redaktor Cowley zauważa, że Wielka Brytania jest ostatnio bardzo niespokojna, przeżywając wewnętrzne erupcje. Zdaniem Sandela, taka sytuacja wynika z frustracji obywateli związanej z całą sferą polityczną, która ich zawodzi. Drugim źródłem frustracji jest uczucie coraz mniejszej kontroli nad siłami rządzącymi ludzkim życiem. Jednym z głównym haseł zwolenników Brexitu było odzyskanie kontroli. Według Sandela zauważalne jest ono także w amerykańskiej kampanii prezydenckiej czy też w hasłach europejskich partii, przeciwnych obecnemu establishmentowi. Jednym z największych niepowodzeń partii głównego nurtu ostatniej generacji było pomijanie zwykłych ludzi i niedawanie im poczucia, że mają jakikolwiek wpływ na siły kształtujące ich życie. Znaczna część energii napędzającej Brexit zrodziła się z niepowodzenia planu elit politycznych.

Cowley zwrócił uwagę na tendencję upadku socjaldemokratycznych partii głównego nurtu, z brytyjską Partią Pracy włącznie. Według Sandela socjaldemokracja jest w rozpaczliwej potrzebie ożywienia, gdyż utraciła zdolność do inspirowania ludzi pracy. Jej celem było scementowanie państwa opiekuńczego jako przeciwwagi dla kapitalizmu rynkowego, a w dalszej perspektywie, zapewnienie ludziom poczucia solidarności i zrozumienia. Jednak w ciągu ostatnich trzech lub czterech dekad uczucie to zostało utracone, poczynając od czasów Ronalda Reagana i Margaret Thatcher. Zastępujący ich liderzy centrolewicy – Bill Clinton i Tony Blair nie zakwestionowali rynku jako podstawowego narzędzia do osiągnięcia dobra publicznego, a zatem cel socjaldemokracji nie został osiągnięty, a projekt ten pozostał niedokończony. Nie zmienił tego nawet globalny kryzys finansowy, który miał oznaczać koniec bezgranicznej wiary w rynek. Wówczas klasa średnia i kręgi robotnicze straciły zaufanie, że partie socjaldemokratyczne są jeszcze w stanie być motorem napędzającym odnowienie projektów demokratycznych. Wszelkie ożywienie socjaldemokracji wymagałoby nie tylko sformułowania koncepcji sprawiedliwego społeczeństwa, ale również utworzenia form partycypacji politycznej, która umożliwiłaby spełnienie demokratycznej obietnicy. Zarówno państwa narodowe, jak i UE zawodzą w tym zakresie.

Sandel uważa, że sukces polityki Trumpa odzwierciedla niepowodzenie obecnie rządzących elit. Za Trumpem stoi klasa robotnicza, która została zostawiona w tyle nie tylko przez gospodarkę, ale również przez kulturę. Związek Clinton z Goldman Sachs udowadnia, że Partia Demokratyczna już dawno przestała być przeciwwagą dla wielkich pieniędzy z Wall Street i ich wpływu na politykę. Według Sandela właśnie to wpłynęło na sukces Berniego Sandersa, jako wielkiego krytyka pieniądza w polityce, który początkowo miał szansę na co najwyżej 5-10 procent głosów.

Zdaniem Sandela, jedynym sposobem powstrzymania bezkrytycznego uścisku rynków jest ożywienie dyskursu publicznego poprzez angażowanie się w kwestie wartości w sposób bardziej bezpośredni. Socjaldemokracja musi wrócić do swoich korzeni, wypracować koncepcję sprawiedliwego społeczeństwa i wspólnego dobra, opartej na edukacji moralnej i obywatelskiej. Ważne dla Sandela wydaje się wypracowanie nowych form demokracji uczestniczącej i jej promowanie. Projekt ten stanowi wyzwanie o charakterze długoterminowym. Jedyną alternatywą jest wyjście poza technokratyczne podejście do polityki, by powrócić do pytań, na których ludziom najbardziej zależy.

Opracowanie: Agata Supińska

 

Źródło: http://www.newstatesman.com/politics/uk/2016/06/michael-sandel-energy-brexiteers-and-trump-born-failure-elites