Robert Colville (Politico): Brexit i strach

Email Drukuj PDF

Robert Colville, niezależny dziennikarz, w artykule What the anti-Brexit camp feared most: a terrorist attack dla politico.org zastanawia się nad wpływem wtorkowego zamachu na spór wokół czerwcowego referendum brytyjskiego. Zauważył, że wprawdzie w chwili obecnej jakakolwiek próba politycznego wykorzystania aktu terroru spotka się z potępieniem, czego przykładem jest umiarkowana odpowiedź minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Theresy May, ale jednak politycy odznaczają się dwulicowością, a ich strach i współczucie z powodu ataku nieuchronnie muszą ustąpić szybkiej refleksji na temat potencjalnych konsekwencji.

Zdaniem dziennikarza, wtorkowy zamach doprowadził do obalenia koronnego argumentu przeciwników Brexitu, jakoby opuszczenie struktur unijnych poskutkowałoby zmniejszeniem brytyjskiego bezpieczeństwa. Ponadto atak terrorystyczny wraz z odżyciem kryzysu uchodźczego należy uznać za dwie rzeczy, których najbardziej obawiają się przeciwnicy Brexitu, ponieważ zmieniły one Europę z źródła bezpieczeństwa w źródło zagrożeń. W dodatku jeszcze przed wtorkiem zwolennicy secesji próbowali zdyskredytować to wyjaśnienie. Przykładem może być mowa byłego lidera Torysów Michaela Howarda, w której określono UE jako zawodną w zapewnianiu ludziom bezpieczeństwa, a także cytowano słowa byłego szefa Interpolu porównujące strefę Schengen do znaku zapraszającego terrorystów do Europy. Zwiększa się ponadto popularność tego motywu, co przejawia się m.in tym, że nawet labourzystowscy euroentuzjaści domagają się większych restrykcji na granicy brytyjsko-belgijskiej.

Colville zauważa jednak, że po okresie żałoby zwolennicy Wielkiej Brytanii w UE mogliby wykorzystać atak, zwracając uwagę, że Zjednoczone Królestwo – niewchodzące do strefy Schengen – zyskałoby jedynie na międzynarodowej współpracy antyterrorystycznej, a straciłoby na anulowaniu dotychczasowych układów. Strategię tą stosowano jednak wcześniej, bowiem tydzień temu May broniła członkostwa w Unii poprzez wskazanie korzyści wynikających w szczególności z konwencji Prüma w sprawie odcisków i DNA, mającej wejść w życie w przyszłym roku. Jednak głównym problemem tych argumentów jest racjonalizm, który traci na znaczeniu z powodu pobliskich ataków i prognozy napływu kolejnych fundamentalistów, które przyczyniają się do wzrostu poparcia idei Brexitu. Pomimo iż wtorkowy zamach może ulec zapomnieniu, to podskórny niepokój wobec migracji i islamizmu raczej pozostanie, konsolidując eurosceptyków i nakłaniając ich do wysokiej frekwencji.

Colville dostrzega jednak rozdźwięki wśród secesjonistów. Robert Oxley, rzecznik organizacji Vote Leave, stwierdził, że choć uważa Unię Europejską jako czynnik zmniejszający bezpieczeństwo Wielkiej Brytanii, to niestosowne byłoby wykorzystać tragedię brukselską w sporze. Z kolei Arron Banks, lider innej grupy secesjonistów Leave.eu, stwierdził, że podczas gdy „polityczne elity i media drwią, że to nie jest czas na uprawianie polityki, zagrożenie to jest właśnie konsekwencją ich niezdecydowania”. Zwrócił on uwagę również na to, iż sam rząd przyznaje, że wolność ruchu wykorzystywana jest przez przestępców, a także na to, że zniesienie granic z Turcją i Ukrainą wraz z nadaniem obywatelstwa syryjskim uchodźcom oznacza większe niebezpieczeństwo dla Wielkiej Brytanii.

W podsumowaniu Colville podkreśla, że Wielka Brytania ma też problemy z wewnętrznym ekstremizmem, a wyjście jej z struktur unijnych nie oznacza bynajmniej zamknięcia jej granic dla muzułmanów, chociaż ta idea staje się bardziej atrakcyjna w niestabilnym świecie.

Opracował: Tomasz Zając

 

Źródło: http://www.politico.eu/article/what-the-anti-brexit-camp-feared-most-a-terrorist-attack-theresa-may/