Matthew Burrows, Oliver Gnad (The National Interest): Niemcy są silne - i powinny zachowywać się odpowiednio do tego

Email Drukuj PDF

Matthew Burrows, dyrektor Atlantic Council's Strategic Foresight Initiative, oraz Oliver Gnad, założyciel i prezes think tanku Bureau fuer Zeitgeschehen, w artykule pt. Germany Is a Great Power – It Should Act Like One stawiają tezę, że Niemcy muszą przełamać swoiste tabu wokół kwestii swojego przywództwa. Liczne i bardzo poważne zagrożenia (agresja Rosji, wojna w Syrii, napięcia saudyjsko-irańskie), a także zmiany w obrębie świata euroamerykańskiego (potencjalny izolacjonizm USA, bierność Francji, wycofywanie się Wielkiej Brytanii) sprawiają, że to na naszym zachodnim sąsiedzie w najbliższej przyszłości będzie spoczywać odpowiedzialność za los Starego Kontynentu.

Niestety, konstatują eksperci, polityka kanclerz Merkel wobec problemów wewnętrznych UE wyłącznie podzieliła kraje członkowskie. Owa niezgrabność jest konsekwencją dwóch kultywowanych historyczno-moralnych zasad: „Nigdy więcej wojny!” oraz „Auschwitz: nigdy więcej!”. Kilka pokoleń niemieckich elit politycznych uznawały za Kissingerem, że ich kraj jest zbyt duży na Europę, ale za mały na świat, w związku z czym próbowały scedować odpowiedzialność za strategię na instytucje ponadpaństwowe – NATO, UE etc. Jednakże, zdaniem Burrowsa i Gnada, model ten właśnie się wyczerpuje.

Kluczową kwestią jest zatem to, czy Niemcy są w stanie stworzyć długofalowy plan działania. Podstawowym problemem jest zmiana nastawienia opinii publicznej, która dotąd akceptowała sytuację nieposiadania jakiejkolwiek strategii. Aby ją skutecznie wdrożyć, eksperci sugerują, że musi ona przede wszystkim mieć akceptację państw sąsiednich. Kryzys strefy euro dobitnie pokazał, że bez ustalonego porządku i ról poszczególnych państw, Niemcy skazane są na uzasadnianie swojej aktywności tylko jako alternatywy wobec własnej bezczynności. W tym kontekście eksperci przypominają słowa Joachima Gaucka z konferencji w Monachium z roku 2014, kiedy to zauważył, że jego kraj przechodzi przemianę „od beneficjenta do gwaranta bezpieczeństwa i porządku międzynarodowego”. W obliczu zmniejszającej się roli USA to Niemcy stają się odpowiedzialne za bezpieczeństwo własne oraz najbliższych partnerów. Kilka tygodni później Krym został zaanektowany przez Rosję, zaś Państwo Islamskie ogłosiło powstanie kalifatu.

W tym miejscu, zdaniem Burrowsa i Gnada, u naszych zachodnich sąsiadów powinna rozpocząć się dyskusja, kiedy i na jakich warunkach byliby gotowi włączyć się w prowadzenie działań wojennych, jakie są ich żywotne interesy, priorytety, zasoby i zdolności mobilizacyjne. Dobrym pomysłem byłaby także reforma centrum rządowego, obliczona na sprawniejsze wyodrębnianie i realizowanie krótko-, średnio- i długoterminowej strategii oraz współpracy poszczególnych departamentów i organizacji. Niemcy, w przeciwieństwie do USA, nie mają instytucji koordynujących najbardziej dalekosiężne strategie. Gabinet kanclerza nie ma tych samych uprawnień do Rada Bezpieczeństwa Narodowego w Stanach. Nie ma także narzędzi i pomysłu na komunikację ze społeczeństwem w celu informowania o kierunkach działań i zmianie otaczającego się środowiska międzynarodowego. Bez tak wyraźnych posunięć będzie bardzo ciężko, w opinii ekspertów, zmienić świadomość obywateli, że każda zmiana jest groźna dla bezpiecznego status quo. Po drugie, stan ten powiększa pole działania dla partii populistycznych i radykalnych.

Dopiero wówczas byłoby możliwe dalekie spojrzenie w przyszłość – analiza nie tylko dotychczasowych konfliktów i zagrożeń, ale także potencjalnych, dziś jeszcze niewidocznych, np. sporu o Arktykę.

 

Źródło: http://nationalinterest.org/feature/germany-world-power%E2%80%94it-should-act-one-15455?page=2