Peter Martin (APCO Worldwide): Wielka Brytania wciąż może wiele znaczyć w polityce, ale...

Email Drukuj PDF

Peter Martin, wicedyrektor APCO Worldwide, w artykule dla „Foreign Affairs” szkicuje dotychczasową politykę międzynarodową Wielkiej Brytanii, wskazuje na jej niedostatki oraz najistotniejsze cele. Jego zdaniem ostatnie lata to okres utraty pozycji światowego mocarstwa przez to państwo.

Kiedy David Cameron objął stanowisko premiera, musiał skonfrontować się z poważnymi problemami: kryzysem gospodarczym, niezadowoleniem społecznym z powodu uczestnictwa w wojnie irackiej oraz centralizacyjnymi tendencjami Unii Europejskiej. Odpowiedzią na ten stan rzeczy było zdystansowanie się od Stanów Zjednoczonych, zaniedbanie stosunków z Europą oraz (last but not least) cięcia wydatków służby dyplomatycznej. Martin chwali natomiast brytyjski rząd za dbałość o międzynarodowy handel, rozwijanie stosunków ekonomicznych z takimi państwami jak Indie.

W opinii publicysty, brak strategicznego planu nie jest wyłącznie problemem Camerona i konserwatystów, lecz całej brytyjskiej klasy politycznej. Sprowadza się on do zapatrzenia w przeszłość. Uznania, że XX-wieczna historia, w której Wielka Brytania zawsze znajdowała się w obozie zwycięzców, definiująca jej międzynarodową rolę jako „mostu” pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, nie wymaga korekty, rozwoju, redefinicji.

Co należy zrobić? Martin odpowiada: zwrócić się ku przyszłości w oparciu o zasoby i relacje, którymi dysponuje dziś brytyjskie państwo. Autor uważa, że przykładem może być Australia, kraj posiadający zaledwie 1/3 ludności Zjednoczonego Królestwa, jednakże pełniący strategiczną rolę geostrategiczną na Pacyfiku. Londyn jest światową stolicą finansową – mieści się tam 250 globalnych banków, 80% funduszy hedgingowych w Europie, ponadto „Tech City” (brytyjska Dolina Krzemowa), liczne uniwersytety, think-tanki i ośrodki badawcze. Wreszcie, Wielka Brytania nie utraciła zdolności do projekcji własnych pomysłów na arenie międzynarodowej – w instytucjach takich, jak Unia Europejska, Rada Bezpieczeństwa ONZ, G-7, G-20 czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Innymi słowy: kluczowa dla Londynu powinna być soft power, połączona z relatywnie dużymi możliwościami militarnymi. Mogłaby ona pomóc we wzmocnieniu tychże instytucji, ich przebudowie, by efektywniej konkurowały w zglobalizowanym świecie.

Na koniec Martin przestrzega, że realizacja tych zadań nie będzie możliwa, jeśli nie zapewni się odpowiednich środków finansowych na realizację ambitnej polityki zagranicznej oraz nie utrzyma się obecnego poziomu wydatków na wojsko. A zatem, także brytyjska polityka wewnętrzna wymaga nowego zdefiniowania – w szerokiej i długofalowej perspektywie.

Źródło: http://www.foreignaffairs.com/articles/2016-01-20/after-empire?cid=soc-tw-rdr