Demetri Sevastopulo („Financial Times”): Londyn bliżej Pekinu, czyli zazgrzyta z Waszyngtonem?

Email Drukuj PDF

Demetri Sevastopulo, szef waszyngtońskiego biura gazety „Financial Times”, w artykule pt. US takes stern line on UK’s Shift to China stwierdza, że Barack Obama miał w planach zaostrzenie stosunków amerykańsko-chińskich, nakładając sankcje na Pekin. Tymczasem inny potężny gracz – Wielka Brytania – nie solidaryzuje się z Waszyngtonem. Co więcej, rozkwit brytyjsko-chińskich kontaktów handlowych jeszcze nigdy nie był tak widoczny.

Sevastopulo zauważa, że w momencie, gdy USA stara się zachować równowagę pomiędzy nawoływaniem do konstruktywnych relacji bilateralnych i karaniem Chin w związku z instrumentalnym traktowaniem praw człowieka, David Cameron w swojej sympatii do Chin posuwa się za daleko. Za dobry przykład może służyć fakt, że ostatnimi czasy Chiny i Wielka Brytania ogłosiły, iż chińskie firmy zajmą jedną trzecią udziałów w brytyjskim projekcie jądrowym. W kraju Cameron jest oskarżany o wyprzedaż majątku państwowego w celu zwiększenia wymiany handlowej. Robi to kosztem rodzimych przedsiębiorców, którzy obawiają się tańszej konkurencji z Dalekiego Wschodu.

Brytyjski MSZ jednak zdecydowanie odrzucił sugestie mówiące o tym, że Wielka Brytania poświęca swoje zasady, stwierdzając, że rząd jest zdecydowany współdziałać z Chinami w dziedzinie praw człowieka. Zdaniem Waszyngtonu, taka postawa stawia Londyn jako współodpowiedzialnego za chińską politykę wewnętrzną.

Cytowany przez Sevastopulo Patrick Cronin, ekspert ds. Azji w Center for New American Security, mówi, że Wielka Brytania musi uważać, aby zachować równowagę pomiędzy kwestiami bezpieczeństwa narodowego i gospodarczymi, szczególnie w związku z Chinami.

W amerykańskim Kongresie pojawiają się nawet głosy, że Wielka Brytania nie jest silnym sojusznikiem. Na tę uwagę trzeba, zdaniem Sevastopulo, patrzeć w kontekście coraz bardziej napiętych stosunków na linii Pekin-Waszyngton. Wielka Brytania w tym przypadku odgrywa istotną rolę – ma pomóc Stanom Zjednoczonym zakwestionować chińskie roszczenia na wodach spornych na Morzu Południowochińskim.

Podsumowując, Sevastopulo stwierdza, że na dziś spór brytyjsko-amerykański nie jest palący i nie przyczyni się do osłabienia więzi sojuszniczych. W dłuższej perspektywie czasu, obowiązkiem Ameryki jest jednak konieczność oceny potencjału Wielkiej Brytanii przez pryzmat przydatności do działań USA nie tylko w tym regionie, ale także i na wielu innych obszarach operacyjnych.

Opracował Mateusz Ambrożek

 

Źródło: http://www.ft.com/intl/cms/s/2/69c2c230-76dd-11e5-a95a-27d368e1ddf7.html