Dimitri K. Simes, Paul J. Sanders (Center for the National Interest): Niebezpieczna strategia Obamy w Syrii

Email Drukuj PDF

Dimitri K. Simes oraz Paul J. Sanders - eksperci Center for the National Interest - w tekście pt. Obama’s Dangerous „No War, No Peace” Strategy in Syria twierdzą, że prezydent Barack Obama wierzy, że Stany Zjednoczone mogą przestać odpowiadać za kształtowanie ładu światowego. Zdaniem ekspertów, ta postawa może przynieść Waszyngtonowi więcej szkód, ponieważ w ten sposób pozwoli na coraz śmielsze poczynania Państwa Islamskiego oraz Rosji na terenie Bliskiego Wschodu.

Autorzy twierdzą, iż Barack Obama powinien zrewidować swoją politykę w tym regionie. Głównym celem Ameryki powinno być przeciwstawienie się Rosji oraz niedopuszczenie do zbudowania przez Państwo Islamskie tworu politycznego. Problem polega na tym, że teraz wojska amerykańskie powinny wspierać siły rządowe, zwalczające fundamentalistów. Staje to w opozycji z dwiema kwestiami – wojskom Baszara al-Asada pomagają już Rosjanie, co może spowodować dysonans w odbiorze zamiarów amerykańskich oraz nie należy zapominać, iż Waszyngton sam rozpoczął kampanię polityczną przeciw prezydentowi Syrii.

Podjęcie decyzji w tej sprawie będzie rzutowało na wynik wyborów prezydenckich. Jeżeli Obama dalej będzie wstrzymywał się od reakcji na wydarzenia na Bliskim Wschodzie, doprowadzi do pozostawienia trwałego śladu w kampanii wyborczej. Zdaniem ekspertów, osłabi w ten sposób kandydata Demokratów. Jednocześnie naturalną koniecznością takiego obrotu sprawy będzie wzrost notowań kandydata Republikanów, a zwłaszcza cieszącego się popularnością oraz szczególnie podkreślającego kwestię Bliskiego Wschodu Donalda Trumpa.

Brak podjęcia jakiejkolwiek inicjatywy będzie powodował wzrost znaczenia Rosji nie tylko w tym regionie, ale też pozwoli wykreować jej wizerunek jako obrońcy przed siłami mogącymi negatywnie wpływać na porządek międzynarodowy. Doprowadzi to do deprecjacji znaczenia Ameryki w świecie i otworzy drogę do rewizji ładu światowego, do którego dąży Rosja.

Patrząc w przyszłość, obecność wojskowa Rosji w Syrii może zapewnić jej możliwość wywierania nacisku, mogącego zapewnić jej swobodne układanie swoich interesów na Bliskim Wschodzie. Autorzy stwierdzają, że Waszyngton i jego sojusznicy mają jednak o wiele więcej kart do odkrycia niż Władimir Putin, co wbrew pozorom może pokrzyżować plany wojsku rosyjskiemu.

Podsumowując, autorzy konkludują, że wojna w Syrii łączy poważny kryzys polityki regionalnej z międzynarodowym terroryzmem oraz potencjalną konfrontacją dwóch największych potęg nuklearnych. W takich okolicznościach najważniejszym warunkiem polityki jest przejrzystość zasad gry. Oznacza to, że próba rozgrywki Putina w Syrii jest faktem występującym w opozycji do amerykańskich interesów narodowych. Wynika z tego również, że działania Moskwy nie były nieprzewidywalne w sytuacji, w której Rosja ma poważne interesy własne. Ponadto administracja Obamy powinna starać się osłabić gospodarkę Rosji i izolować jej przywódców. Kreml  postrzega Rosję jako najważniejszy organizm polityczny będący w stanie działać pomimo negatywnego nastawienia większości państw świata. Wynika z tego, że przywódcy USA powinni odpowiedzieć Moskwie połączeniem siły i pragmatyzmu, a nie słabości i braku elastyczności.

Opracowanie: Mateusz Ambrożek

Źródło: http://nationalinterest.org/feature/obama%E2%80%99s-dangerous-no-war-no-peace%E2%80%9D-strategy-syria-14092