Erik Brattberg, Bernardo Pires de Lima (Center for Transatlantic Relations): Niemcy - potrzebny przywódca w Europie

Email Drukuj PDF

„Przywództwo Niemiec w Europie nie jest wyłącznie ekonomiczne – siły krajowe w pozostałych państwach Unii Europejskiej sprawiły, że Berlin stał się jedyną stolicą zdolną do zaradzenia największym wyzwaniom kontynentu” – czytamy we wstępie artykułu Germany’s Unipolar Moment, autorstwa Erika Brattberga i Bernardo Pires de Lima, członków Center for Transatlantic Relations, działającego przy Uniwersytecie Johna Hopkinsa.

Jak piszą autorzy, ostatnie trzy kryzysy (w Grecji, na Ukrainie oraz sprawa uchodźców) dobitnie ukazały znaczenie Niemiec w Europie. Sprawa zadłużenia Grecji była de facto umową dwustronną między Berlinem i Atenami, to Angela Merkel i Włodzimierz Putin wynegocjowali warunki zawieszenia broni na Ukrainie, a w sprawie uchodźców Niemcy wiodą prym zarówno przykładem, jak i nawoływaniem o wspólną odpowiedź UE.

Jak podkreślają autorzy, wzrost znaczenia Niemiec jest wydarzeniem jak najbardziej pozytywnym, pod warunkiem, że sprawowane przywództwo będzie nosiło znamiona rozsądku, pokory i interesu ogólnoeuropejskiego. Wśród wyzwań, jakim mają stawić czoło Niemcy, autorzy wymieniają m.in.: odrodzenie nacjonalizmu w wielu krajach Unii, przejęcie władzy w krajach skandynawskich oraz Europie Wschodniej przez radykalne partie z obu krańców spektrum politycznego, odbudowanie wizerunku Unii Europejskiej jako wzoru do naśladowania.

Autorzy zaznaczają, że rola przywódcza przypadła Niemcom w udziale z kilku powodów: Bruksela zbyt długo skupiała się wyłącznie na kwestii strefy euro kosztem prowadzenia szeroko zakrojonej polityki, Paryż skupił się na utrzymaniu tempa rozwoju własnej gospodarki, Londyn zdystansował się od reszty Unii wraz ze zbliżającym się referendum o wystąpieniu z UE i nawet Waszyngton za prezydentury B. H. Obamy zaniechał swej tradycyjnej roli w Europie.

Mimo iż autorzy tekstu dostrzegają też pewne ociąganie się Niemiec z przejęciem odpowiedzialności za de facto kierowanie UE, to jednak nie widzą innej alternatywy. W podsumowaniu twierdzą, że Europa ma czas do roku 2017, aby naprawić wszelkie niedociągnięcia mogące ostatecznie ją podzielić, co jest o tyle ważne, że w grę wchodzi nie tylko spuścizna Angeli Merkel, ale także wspólna i wypełniona pokojem przyszłość kontynentu.

 

Źródło: http://berlinpolicyjournal.com/germanys-unipolar-moment/