Marco Rubio: Przywrócić Ameryce siłę

Email Drukuj PDF

Marco Rubio, amerykański polityk ubiegający się o nominację do startu w wyborach prezydenckich z ramienia Republikanów, w artykule Restoring America’s Strength napisanym dla „Foreign Affairs” ocenia dorobek Baracka Obamy w zakresie polityki zagranicznej i nakreśla kierunki działań, które podejmie jako głowa państwa po ewentualnej wygranej.

Jego zdaniem, status Ameryki ma swoje źródło w pewnych nieuniknionych realiach. Realizuje ona bowiem swoje interesy z licznymi sojusznikami na całym świecie, musi także dawać odpór swoim wrogom – w zależności od aktualnego potencjału i możliwości. Globalizacja rozumiana jako wzrost zależności podmiotów i wydarzeń na arenie międzynarodowej tylko zwiększa jej rolę. W opinii Rubio, prezydent Obama nie uznawał takiej analizy. Sądził, że Stany Zjednoczone zaangażowane są w zbyt wiele obszarów, problemów, konfliktów, dlatego postanowił wycofać się z aktywnego prowadzenia spraw na arenie międzynarodowej. Dlatego kolejnym prezydentom wiele czasu zajmie odbudowa pozycji, która przysługiwała USA wcześniej. Zaniechania doprowadziły do sytuacji, w której wiele kwestii będzie musiało zostać rozwiązanych w sojuszu z licznymi partnerami, np. powstrzymanie ekspansji Państwa Islamskiego. Dalej Rubio wylicza inne istotne problemy dla przyszłego prezydenta: perspektywa produkcji broni atomowej przez Iran, ekspansja Rosji w Europie, dominacja Chińczyków na Morzu Południowochińskim czy odradzające się satrapie w Ameryce Południowej.

Następnie Republikanin określa swój priorytet w dziedzinie polityki zagranicznej jako odbudowę amerykańskiej siły. Uważa, że świat jest bezpieczniejszy, gdy Ameryka jest silna. Dlatego potrzebna jest aktywna dyplomacja wspierana przez pracę służb wywiadowczych. Rubio posługuje się przykładem Iranu. Na pytanie, jak słabszemu państwu udało się wynegocjować tak daleko idące ustępstwa, odpowiada: Obama na wstępie zrezygnował z argumentu siły. Jednocześnie uważa, że należy manewrować siłami w tamtym regionie, by Irańczycy odczuwali nieustanną presję – gdyby np. chcieli jawnie wspierać terroryzm czy grozili Izraelowi.

Drugim filarem programu Rubio jest otwarcie na biznes. Uważa on bowiem, że interes rodzimych przedsiębiorców, a także dobrobyt wszystkich obywateli, uzależniony jest od stabilności na morzach i oceanach, ale też Azji, Bliskiego Wschodu czy Europy. W tym kontekście aneksja Krymu jest czymś więcej niż niewinną korektą terytorialną. Jest atakiem na suwerenność Ukrainy, która zdecydowała się przyłączyć do państw Zachodu. Bierność może prowokować do dalszych grabieży, zaś Ameryka nigdy nie powinna pytać o zdanie regionalnego hegemona w kwestii handlu z krajami sąsiadującymi z nim. Rubio umieszcza ten precedens w szerszym kontekście, by pokazać, że mamy do czynienia z groźną tendencją procesu destabilizacji powojennego ładu globalnego. Dlatego podkreśla konieczność silnego wsparcia państw z Europy Środkowowschodniej – zarówno samej Ukrainy, jak i sojuszników Paktu Północnoatlantyckiego. Przy czym, nie chodzi mu tylko o aspekt militarny, ale także ekonomiczny – zaproponowanie sprzedaży swoich surowców energetycznych, umożliwiających dywersyfikację, a zatem zmniejszenie uzależnienia od Rosji.

Ostatnim filarem programu Rubio jest obrona wolności. Rozumie ją jako zwiększenie przejrzystości w zakresie podstawowych wartości moralnych Stanów Zjednoczonych: praw człowieka, demokracji i zasad liberalizmu. Podstawowym punktem odniesienia są Chiny. Polityk krytykuje bowiem administrację Obamy za to, że od roku 2009 zaczęła ignorować autorytarny porządek społeczno-polityczny w Państwie Środka. Co więcej, tę sytuację natychmiast wykorzystała Komunistyczna Partia Chin, zlecając przeszukania w licznych fundacjach zajmujących się obroną praw człowieka i aresztowania wolontariuszy. Zwiększyła kontrolę Internetu, kontynuuje represje wobec Tybetu. Rubio uważa, że najlepszą bronią będzie promowanie idei wolności wśród uciskanych grup. Zobowiązuje się do odwrócenia wyżej wymienionych tendencji, współpracy z dysydentami, popierania umowy Trans-Pacific z zastrzeżeniem, że inne państwa będą zaproszone do współpracy. Na koniec podkreśla, podając przykład prezydentury Ronalda Reagana, że wartości i interesy nie muszą stać ze sobą w sprzeczności.

W podsumowaniu Rubio podkreśla tezę o konieczności zwiększenia amerykańskiej aktywności w świecie. Przez działania i zaniechania Obamy globalny ład znalazł się na łasce bezwzględnych agresorów. Iran, Rosja i Chiny są, jego zdaniem, najlepszymi przykładami.

Źródło: http://www.foreignaffairs.com/articles/united-states/2015-08-04/restoring-america-s-strength