Leslie H. Gelb: USA-Rosja - odprężenie 2.0?

Email Drukuj PDF

Leslie H. Gelb, emerytowany przewodniczący Council on Foreign Relations, w artykule opublikowanym na portalu thenationalinterest.org pt. Russia and America: Toward a New Détente analizuje podstawy i charakter współczesnego konfliktu pomiędzy Zachodem a Rosją. Zwraca uwagę, że mimo chwilowego zawieszenia broni na Ukrainie, Władimir Putin w dalszym ciągu będzie stanowił zagrożenie, także dla innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Użycie sankcji, wzmacnianie roli NATO w tym regionie zdołało bowiem powstrzymać Putina, ale go nie złamało.

Zdaniem Gelba jest to niemoc, która sprawia, że nawet Barack Obama dystansuje się od całego problemu, licząc, że to głównie Niemcy staną się rozjemcami. Dlatego w obecnej sytuacji uważa, że skuteczna dyplomacja powinna opierać się na pertraktacjach z Rosją, ale nie uznawaniu jej poczucia mocarstwowości. Nazywa tę koncepcję „Odprężeniem plus”, która każe traktować państwo rządzone obecnie przez Władimira Putina zarówno jako wroga, jak i przyjaciela. Daje to możliwość utrzymania Kremla we własnej strefie dzięki propozycjom ekonomiczno-politycznym, po drugie zaś, perspektywę na rozwiązanie problemów związanych z Iranem, Syrią i bronią jądrową.

Gelb uważa, że klucz do zrozumienia przyczyn obecnej polityki Rosji leży w rozpadzie Związku Sowieckiego, czyli bardzo szybkiego procesu utraty ¼ terytorium, co najmniej połowy ludności oraz licznych bogactw. Ten czas był wypełniony także strachem, że wraz z dekompozycją nastąpi nasilenie konfliktów na tle etnicznym i religijnym. Zdaniem eksperta, nic dziwnego w tym, że uznano Rosję za niezdolną do odbudowy swojej pozycji, dlatego już za kadencji Billa Clintona oraz George’a W. Busha wysiłki Zachodu zostały skoncentrowane na budowie relacji handlowych, czego symbolem jest zaproszenie Rosji do obrad państw grupy G7 w roku 1998. Po drugie, na przełomie wieków XX i XXI  NATO przyjęło do swego grona liczne państwa leżące w Europie Środkowo-Wschodniej, co mogło zostać odebrane przez Rosjan niemal jako prowokacja. W tym miejscu Gelb powołuje się na opinię George’a Kennana, który w roku 1997 przewidywał, że proces ten może skutkować wzrostem tendencji nacjonalistycznych i antyzachodnich w Rosji.

Jednak wysiłki na rzecz budowy normalnych stosunków z Rosją zostały podjęte. Kontynuował je prezydent Obama, zapraszając Rosję do Światowej Organizacji Handlu, by potem częściowo zniweczyć swój plan, wprowadzając sankcje za łamanie praw człowieka. Innym przykładem jest koncepcja wspólnej redukcji potencjału nuklearnego. Rosja zaczęła więc, zdaniem Gelba, budować wielostronne i dwustronne relacje z państwami ościennymi, ingerować w lokalne konflikty, tworzyć nowe struktury ponadpaństwowe, w tym Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą. Ale najistotniejszy był konsensus rosyjskich elit politycznych, że potencjał militarny pozwoli przywrócić państwu status mocarstwa. W opinii Gelba, ufundowany jest on na czterech założeniach: utrzymaniu parytetu jądrowego ze Stanami Zjednoczonymi, usprawnieniu rosyjskich sił zbrojnych, utrzymaniu i modernizacji sprzętu wojskowego, oraz demonstrowaniu wyższości poza swoimi granicami.

Z tego wynika m.in. szybkie wycofanie się z planu redukcji potencjału nuklearnego (prezydent Putin powiedział nawet, że stanowił on najważniejszy czynnik utrzymania suwerenności po roku 1990), modernizacja armii oraz zmiana strategii, bazująca na szybkim, punktowym wykorzystaniu niewielkich sił, czego najlepszym przykładem była Czeczenia oraz Gruzja. Reformy w tym zakresie obejmowały „zmniejszenie autoryzowanej siły Rosji do ​​miliona mężczyzn, poważne cięcia w korpusie oficerskim, drastyczną konsolidację jednostek wojskowych, centralizację z sześciu istniejących okręgów wojskowych na cztery regionalne wspólnego dowództwa strategiczne oraz wymianę pułku struktury wojska z mniejszych, bardziej wszechstronnych brygad”. Zrezygnowano także z oparcia na wojsku poborowym, które było słabo wykształcone i zorganizowane. Gelb odnotowuje też większe wydatki na wojsko: w 2014 roku stanowiły one 3,4% PKB, obecnie jest to 4,2%, przy czym wzrost jest ukierunkowany przede wszystkim na wysokie technologie.

Ekspert zauważa też, że w dalszym ciągu Rosjanie sprzedają Chińczykom swoje technologie, choć napięcie na linii Moskwa-Pekin może w najbliższych latach wzrastać. Powodem tych transakcji są oczywiście kłopoty finansowe Kremla. Zaś w przypadku ewentualnego konfliktu, możliwie rozpoczynającego się od odcięcia Syberii przez 1,6-milionową chińską armię, najważniejszym pytaniem jest, kiedy Rosjanie postanowią „wcisnąć przycisk”.

Zdaniem Gelba, trzeba zwrócić uwagę na bardzo dobrą rosyjską obronę przeciwlotniczą, szczególnie na odmiany s-300 i s-400. Mogę one zapewniać przewagę w rejonach niekontrolowanych – z tego powodu bardzo komplikuje to przejęcie całkowitej kontroli nad przestrzenią w rejonie Morza Bałtyckiego. W jego opinii trudno jednak precyzyjnie określić stosunki sił i różnice z nich wynikające, np. nie wiadomo, jak oceniać sprzęt piątej generacji, produkowany w Rosji, na działanie którego skarżyli się m.in. Hindusi.

Co będzie najważniejsze w dającej się przewidzieć przyszłości? Gelb uważa, że najistotniejszym wyzwaniem dla Zachodu jest oczywiście granica z Rosją. Chiny na wschodzie z pewnością zadbają o swoje terytorium, zaś w Azji Środkowej Kreml ma za mało atutów, by móc realnie liczyć na poszerzanie swoich terytoriów i wpływów w tamtym regionie. To Mołdawia, Białoruś, Ukraina oraz kraje bałtyckie stanowią dziś pole najważniejszego starcia. Oczywiście, podkreśla ekspert, nie chodzi o zajęcie tych państw, tylko o ich całkowite podporządkowanie, przede wszystkim za pomocą rosyjskich mniejszości, stanowiących pretekst do wywierania wpływu. Gelb ocenia, że w tej sferze, tzw. wojny hybrydowej, NATO nie ma jeszcze dobrych strategii przeciwdziałania.

Jak Gelb definiuje „odprężenie plus”? Otóż uważa, że w przeciwieństwie do czasów zimnej wojny, kiedy rywalizowały ze sobą dwa mocarstwa – całkowicie odmienne pod względem interesów i ideologii, dziś istnieje bardzo wiele punktów wspólnych, których realizację ma owa koncepcja umożliwiać. Dlatego obie strony muszą ponownie zasiąść do dyplomatycznego stołu. Konieczne byłyby coroczne lub co półroczne zjazdy prezydentów oraz ministrów. Po drugie, obszary współpracy i marginesy działania muszą być jasno określone. Po trzecie, muszą zapewnić minimum stabilności w obszarach drażliwych i jednocześnie otwierać na zagrożenia globalne. Z jednej strony Stany Zjednoczone muszą zaakceptować ambicje i potencjał Rosji, z drugiej Rosjanie muszą myśleć zdecydowanie bardziej odpowiedzialnie o prowadzeniu polityki międzynarodowej. Wspólnym polem miałoby być rozwiązywanie konfliktów regionalnych, walka z terroryzmem oraz kontrola rozprzestrzeniającej się broni jądrowej.

Zdaniem Gelba, konieczne jest także wyciągnięcie wniosków z wydarzeń w Gruzji i na Ukrainie. Przede wszystkim przed liderami politycznymi tych państw nie można otwierać perspektyw współpracy i gwarancji, które nie mają szansy na realizację – co  miało miejsce np. w roku 2008. Po drugie, trzeba uznać, że historyczna rola Rosji w tamtym regionie musi zostać uwzględniona i w oparciu o nią należy stworzyć sektor buforowy, który istnieć może, jeśli Rosjanie oprą się pokusie aneksji, a Zachód nie będzie chciał za wszelką cenę wciągnąć go w orbitę własnych wpływów. Po trzecie, należy ograniczać szkodliwe decyzje mające na celu niepotrzebne drażnienie Rosji, np. decyzję o usunięciu języka rosyjskiego z rejestru urzędowego na Ukrainie. Najtrudniejsze będzie oczywiście zneutralizowanie napięcia w krajach nadbałtyckich ze względu na ich formalne powiązanie z NATO.

Ekspert podkreśla także, że kluczem do sukcesu jest sfera ekonomiczna. Porozumienie musi uwzględniać interesy państw zachodnich, pogranicznych oraz Rosji. W jego opinii przez ostatnie dwa lata polityka UE nie realizowała tego postulatu. Błąd popełnił także Obama, który wyłączył Putina ze wszelkich negocjacji handlowych. Trzeba pamiętać o tym, że gospodarki Europy Zachodniej zawsze będą bardziej atrakcyjne niż rosyjska. Dlatego Kreml nie powinien odczuwać ich ekspansji w swoim środowisku. Gelb zwraca jednocześnie uwagę, że taki pakt, którego centrum stanowiłoby porozumienie między USA a Rosją, byłby nie na rękę Chinom.

W podsumowaniu autor podkreśla, że choć koncepcja „odprężenia plus” wydaje się atrakcyjna, to będzie bardzo trudna do wdrożenia ze względu na ogromną nieufność, jaka w ciągu kilkudziesięciu lat wytworzyła się we wzajemnych stosunkach.

Źródło: http://nationalinterest.org/feature/russia-america-toward-new-detente-13077