Sten Rynning (Center for War Studies): Zachód versus Rosja, czyli daleko od równowagi

Email Drukuj PDF

Sten Rynning, dyrektor Center for War Studies, w analizie pt. The false promise of continental concert Russia, the West and the necessary balance of power, opublikowanej na stronie Chatham House, próbuje zrekonstruować obecną sytuację geopolityczną państw Zachodu w kontekście wojny na Ukrainie. Jego zdaniem, obecna nadzieja na utrzymanie pokoju, czerpie swoje źródło z XIX-wiecznej koncepcji „koncertu mocarstw”, którą współcześnie ucieleśniają NATO, Unia Europejska oraz ich stosunki z Rosją.

Ekspert w pierwszej kolejności koncentruje swoją uwagę na roku 1990, kiedy to 21 listopada została podpisana Paryska Karta Nowej Europy na szczycie państw Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Zapisane w niej zostały wartości i cele, do których realizacji powinni dążyć sygnatariusze, takie jak: ochrona praw człowieka, zasada rządów prawa, pluralizmu, współpracy oraz rozbrojenia. Rynning zwraca uwagę, że wiele miejsca poświęcono na afirmację liberalnych zdobyczy, natomiast w ogóle nie wspomniano o długofalowej agresywnej polityce rosyjskiej. Co ważne, dokument ten został podpisany przez ówczesnego prezydenta ZSRR – Michaiła Gorbaczowa. Okres ocieplenia stosunków zamykają jednak słowa Władimira Putina o tym, że upadek Związku Radzieckiego był największą katastrofą geopolityczną XX wieku.

Zanim jednak to nastąpiło, na początku lat 90. Rosjanie zwrócili się do Niemiec jako państwa, które w Europie odgrywało kluczową rolę w kształtowaniu strategii geopolitycznej – jego dyplomaci zaproponowali pomoc finansową jako „marchewkę” dla odbudowującego się państwa rosyjskiego. Proces ten zakończył się w roku 1997 i dziś obserwujemy próbę zredefiniowania tej sytuacji. Rynning w tym kontekście stwierdza, że istotą tego procesu powinno być przyznane pierwszeństwa jednemu z dwóch „koncertów” – zachodniemu (Stany Zjednoczone i Europa – czyli NATO) lub kontynentalnemu (np. OBWE). Ze względu na potencjał woli politycznej pierwszego, lepiej skłonić się do jego wykorzystania.

Problem nierównowagi po rozpadzie Związku Radzieckiego ujawnił się już na początku lat 90. Po podpisaniu Paryskiej Karty Nowej Europy właśnie w roku 1990 Michaił Gorbaczow stwierdza, że jedność wyrażona przez ten dokument nie może być utrzymana, ponieważ Stany Zjednoczone umocniły swoją pozycję hegemona w świecie, zamiast dążyć do neutralizacji nierówności potencjałów. Rynning wskazuje, że na ten argument powoła się w 2005 roku Władimir Putin, kiedy mówił o rozpadzie ZSRR jako największej katastrofie geopolitycznej. Po drugie, o ile powrót do przedwojennych prób odnowy państwowości – Niemiec, Japonii – kończył się tylko pewnym nawiązaniem do starych form, o tyle w przypadku Rosji miał on charakter systemowy. Co więcej, nie wyciągnięto historycznych konsekwencji z sytuacji międzynarodowej – postnapoleońskie umowy jednoczyły rywali Francji, którzy przez 20 lat koncentrowali się zachowaniu status quo, zwracali uwagę na jej rewolucyjny potencjał. Z drugiej strony, sygnatariusze PKNE zupełnie pominęli wątki związane choćby z ogromnym potencjałem militarnym Rosji. Do 1997 roku promowana zaś była koncepcja otwartości NATO na współpracę z Rosją. Szczyt paryski w tym samym roku doskonale obrazuje relacje, które wówczas zostały ukształtowane. Z jednej strony członkowie paktu północnoatlantyckiego, deklarujący kontynuowanie historycznej transformacji, nierozmieszczanie broni jądrowej w bezpośredniej bliskości Kremla, z drugiej deklaracja o budowaniu demokracji i społeczeństwa obywatelskiego na terenie Federacji Rosyjskiej. Zdaniem Rynninga, wyżej nakreślony kontekst musi zostać skorygowany przez zredefiniowanie strategii militarnej w najbliższych latach. Jej celem będzie większy potencjał odstraszania Rosji od jej imperialnych zapędów, poprzez zwiększenie mobilności, szybkości reakcji wobec tak zwanych działań hybrydowych, wykorzystujących potencjał synergii wielu różnorodnych i skoordynowanych działań, nie tylko militarnych. Ekspert wymienia, jako przyczynę, fasadowość legitymacji rosyjskiej władzy, trudność szybkiej i jednoznacznej oceny tego rodzaju działań oraz szerokie zaplecze medialne, uzasadniające agresywną politykę Kremla.

Owa „płynność” różni obecną sytuację od Zimnej Wojny i jest przez Rynninga oceniana jako bardziej niebezpieczna. Choć z drugiej strony można postrzegać przyjęcie takiej taktyki jako rozpoznanie własnych słabości – społeczeństwa, administracji i gospodarki. W każdym razie ta taktyka, mówi ekspert, domaga się przemyślenia polityki militarnej państw NATO.

W tej sytuacji najważniejsza będzie postawa Niemiec – czy zdecydują się na lojalne trwanie w sojuszu, akceptując prymat Stanów Zjednoczonych, czy przyjmą ofertę Władimira Putina o podziale wpływów na terenie Europy Środkowo-Wschodniej, „Mitteleuropy”, rozwiązania znanego już z drugiej połowy XIX wieku. Drugi wariant nie jest niemożliwy, pisze o nim nie tylko Rynning. Niemcy mogą także postąpić inaczej – zainwestować w instytucje NATO oraz UE, w pierwszym przypadku zrobili już znaczący krok – wsparli strategię RAP24.

Ale ekspert nie ogranicza się do analizy militarnej – kreśli bowiem konflikt ideowo-polityczny, w którym z jednej strony występuje liberalna demokracja z szerokim katalogiem praw jednostkowych, zaś z drugiej koncepcja „suwerennych demokracji”, jednoznacznie nawiązująca do autorytarnej pozycji Władimira Putina, choć trzeba pamiętać przecież, że nie tylko Rosja popiera ten model władzy. Złowieszczo porównuje „referendum na Krymie” z dążeniami antyunijnych partii w ramach wspólnoty europejskiej. Ów kryzys legitymacji, pisze Rynning, wiąże się z jeszcze jednym istotnym aspektem niemieckiej roli w tej sytuacji. Chodzi o walutę euro jako naczelny instrument tego państwa w obszarze polityczno-gospodarczym. Zdaniem eksperta, dwa scenariusze mogą doprowadzić do przesunięcia sympatii poszczególnych państw w kierunku „suwerennej demokracji”:

1. Niemcy mogą utracić chęć dalszego zaostrzania polityki fiskalnej pod naciskiem państw niebędących w strefie euro lub im przeciwnych;

2. Niemcy mogą zaostrzyć kurs centralizacji w obrębie UE, kosztem napięć i niezadowolenia słabszych państw oraz dofinansowania tego procesu.

Rynning uważa, że drugi wariant może okazać się dla naszego zachodniego sąsiada najmniejszym złem, choć osobiście skłania się ku większej elastyczności w kreowaniu polityki i dostosowaniu jej do obecnych możliwości UE. Jest to obarczone oczywistym ryzykiem. Autor analizy charakteryzuje je jako obarczenie winą państw zachodnich za obecną sytuację geopolityczną. A takie głosy pojawiają się wśród ekspertów, piszących o błędzie, jakim było rozszerzanie NATO, czy agresywna polityka pozostawiająca Rosję na peryferiach. Rynning krytykuje jednak to podejście zwracając uwagę, że po rozpadzie Związku Sowieckiego nie powstał pełnoprawny i wiarygodny byt państwowy – rozwój kariery Putina wydaje się potwierdzać jego ocenę.

Jak zatem reagować na tę sytuację? Przedłużająca się wojna na Ukrainie na pewno może zniechęcić państwa zachodnie do udzielania jej długofalowej i zdecydowanej pomocy, mogą nawet uznać ją za bufor dzielący je od Rosji. Jednak ze względu na dynamikę tego konfliktu byłoby to pozostawienie ważnego sąsiada UE sam na sam przed obliczem Rosji. I znów odpowiedź tkwi w roli Niemiec, dlatego, według Rynninga, powinny one mocniej wiązać swoją przyszłość z UE i NATO. Rosjanie będą bowiem stale nakłaniać naszych zachodnich sąsiadów do bardziej liberalnej polityki względem rozbudowy swoich wpływów. Z perspektywy Stanów Zjednoczonych należy przeprowadzić szereg reform, uznających pozycję Niemiec w Sojuszu Północnoatlantyckim, w tempie, które będzie dla nich akceptowalne. Dla Francji oznacza to wsparcie reform gospodarczych, które uczynią federalizację strefy euro i duumwirat francusko-niemiecki możliwym. Zaś dla Wielkiej Brytanii złagodzenie eurosceptycznego kursu, szkodzącego stosunkom z Niemcami.

Rynning ponadto powtarza tezę o konieczności zapewnienia Ukrainie bezpieczeństwa i możliwości wejścia do struktur zachodnich, między innymi zgodnie z gwarancjami z roku 1994, co ma stanowić utrzymanie wiarygodności na arenie międzynarodowej. Z drugiej strony sugeruje, by porzucić postulaty o demokratyzacji Rosji, ponieważ w obecnej sytuacji jest to niebezpieczne oraz niezgodne z koncepcją polityki zachodnich mocarstw.

W podsumowaniu autor wskazuje, że dalsze utrzymywanie na poziomie międzynarodowym polityki równowagi może być bardzo szkodliwe – przypomina złowieszczy wiek XX. Aporia pomiędzy rzeczywistym działaniem (polityka równowagi) a dążeniem (polityka koncertu państw) wynika jego zdaniem z kryzysu legitymizacji obecnie działających instytucji.

 

Źródło: http://www.chathamhouse.org/publication/ia/false-promise-continental-concert-russia-west-and-necessary-balance-power