Matthew Dal Santo: Niemiecka ślepota strategiczna

Email Drukuj PDF

Matthew Dal Santo, ekspert ds. spraw zagranicznych, na łamach „National Interests” zwraca uwagę na krótkowzroczność i jednowymiarowość niemieckiej polityki zagranicznej w kontekście kryzysu ukraińskiego.

Dal Santo rozpoczyna swój artykuł od porównania obecnej sytuacji do wydarzeń sprzed 100 lat, które poprzedziły wybuch pierwszej wojny światowej. Podczas gdy wtedy Niemcy kojarzono z „pruskim militaryzmem” i agresją na Belgię, dla odmiany obecne Niemcy najprawdopodobniej przeżywają swój największy rozkwit od 1914 roku. W warunkach pokojowych Niemcy są bezdyskusyjnie najbardziej dominującą siłą w Europie, zarówno gospodarczo, jak i politycznie. Nawet niedawno wywalczone mistrzostwo świata w piłce nożnej wydaje się być traktowane jako symbol obecnej pozycji Berlina na arenie międzynarodowej.

Z drugiej strony idylliczny obraz nie pozostaje bez rys. Zdaniem Dal Santo skandal wywiadowczy z udziałem amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, a zwłaszcza kryzys na Ukrainie uwidoczniły znaczące słabości Niemiec w zakresie polityki zagranicznej. Jak pisze Dal Santo, bliższe spojrzenie „ujawnia ślepotę strategiczną niegodną kraju z pretensjami do przywództwa regionalnego”. Przede wszystkim w swoim dążeniu do promowania demokracji, rządów prawa i wolności ekonomicznej na Ukrainie Berlin całkowicie zlekceważył reakcję Rosji i potencjalne zagrożenie dla regionu z tym związane.

Biorąc pod uwagę, że to właśnie rząd w Berlinie odegrał wiodącą rolę w promowaniu układu o stowarzyszeniu UE z Ukrainą oraz nalegał na Wiktora Janukowycza, aby ten wypuścił z więzienia Julię Tymoszenko, Niemcy powinny zostać obarczone przynajmniej częściową winą za obecny kryzys. Tym bardziej, że zdaniem Dal Santo, Berlin nie zrobił nic, aby przestrzec Brukselę i swoich sąsiadów w Warszawie, Rydze i Tallinie przed zagrożeniami związanymi z aktywną polityką wschodnią. Mówiąc inaczej, zdaniem Dal Santo jeśli ktokolwiek powinien był przewiedzieć reakcję Kremla, był to właśnie Berlin: żaden inny kraj europejski nie ma bowiem tak wielkiego znaczenia gospodarczego i wpływów politycznych w Rosji, jak Niemcy. Dal Santo zwraca przy tym uwagę, że będąc członkiem UE i NATO, Niemcy jednocześnie są jednymi z najlepszych partnerów handlowych Rosji. Powiązania pomiędzy rosyjskim i niemieckim biznesem a światem polityki  są niezwykle ścisłe: przykładem tego jest np. osoba byłego kanclerza Gerharda Schrödera, który pełni funkcję przewodniczącego w radzie nadzorczej konsorcjum Nord Stream.

Dotychczasowe działania Berlina, w tym brak uwzględnienia ryzyka strategicznego, jakie niesie za sobą niemiecka polityka względem Ukrainy, z jednej strony spowodowały uprawione niepokój pozostałych państw regionu, obawiających się rosyjskiej agresji, oraz tarcia wewnątrz rządzącej koalicji CDU-SPD z drugiej. Również naleganie na rząd w Kijowie na zaprzestanie działań zbrojnych przy wschodniej granicy oraz próba negocjacji z separatystami poddaje w wątpliwość niemiecką wiarygodność w kwestiach polityki wschodniej.

Co gorsze, zdaniem Dal Santo nieudana polityka Niemiec względem Ukrainy była wynikiem tyleż zaniedbań w zakresie polityki wschodniej, co skłonności Niemiec do uprawiania polityki z Rosją za plecami Polski i krajów bałtyckich. Jest to również konsekwencja pogarszających się stosunków z USA: choć bowiem Angela Merkel opowiada się za współpracą atlantycką, Niemcy nie zaangażowały się w konflikt libijski oraz nie pomogły rozwiązaniu konfliktu w Mali, jak również, mimo nalegań Waszyngtonu i wbrew swojej kondycji ekonomicznej, zdecydowały się ograniczyć wydatki na obronność.

Zdaniem Dal Santo mimo swojego bogactwa i wpływów, zwłaszcza w Europie Wschodniej, chaotyczna polityka zagraniczna Niemiec mówi wiele o słabości tego kraju w zakresie myślenia strategicznego. Równocześnie świadczy to o niskich oczekiwania świata względem Berlina, który nie poniósł odpowiedzialności za swoją rolę w kryzysie ukraińskim. Odwołując się jeszcze raz do 1914 Dal Santo podsumowuje, że świat z przerażeniem spogląda obecnie na Ukrainę, podobnie jak sto lat temu spoglądał na Serbię. Jednakże, „jest kuszące, aby twierdzić, że po raz kolejny, to nie tylko strategiczna niestabilność na peryferiach Europy jest problemem, ale brak przewidywania strategicznego w jego centrum”.

Źródło: http://nationalinterest.org/feature/germanys-fatal-flaw-strategic-blindness-10963?page=show