Kathleen R. McNamara ("Foreign Affairs"): Unia Europejska po Ukrainie

Email Drukuj PDF

Kathleen R. McNamara na łamach „Foreign Affairs” analizuje dotychczasowe stanowisko Unii Europejskiej względem kryzysu na Ukrainie. Mimo że wydarzenia za wschodnią granicą UE stanowią obrazę dla podstawowych wartości zachodniej Europy, tj. samostanowienia, praworządności i pokojowego rozwiązywania konfliktów, zdaniem autorki UE pozostaje jedynie biernym obserwatorem.

Przede wszystkim McNamara zwraca uwagę, że nie tak miało być. Od czasu słynnej wypowiedzi Henry’ego Kissingera („gdy chcę porozmawiać z Europą, do kogo mam się zwrócić?”) Unia Europejska utworzyła urząd Wysokiego przedstawiciela Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz unijny korpus dyplomatyczny. Wszystko to sprawia, że dotychczasowa bierność UE względem kryzysu na Ukrainie czyni zasadnym pytanie, o zachowanie UE podczas przyszłych konfliktów. Nieśmiałe działania UE są dodatkowo kłopotliwe jeśli wziąć pod uwagę, że to właśnie perspektywa dalszej integracji Ukrainy z UE była przyczyną protestów. McNamara pyta zatem, jeśli nie na Ukrainie, to gdzie Unia ma działać?

Kryzys na Ukrainie nie tylko podważa niedawne obietnice akcesji Kijowa do UE, ale także poddaje w wątpliwość status Unii jak globalnego gracza. McNamara podkreśla, że z jednej strony Unia Europejska nadal stanowi magnes dla potencjalnych krajów, takich jak Ukraina, które chciałyby zostać członkami Wspólnoty. Z drugiej natomiast, ponieważ Unia Europejska nie jest jednolitym państwem narodowym, ma ona bardzo ograniczone zdolności reagowania w czasie rzeczywistym na wszelkiego rodzaju kryzysy. W najbliższej przyszłości będzie w dalszym ciągu zmuszona prowadzić politykę zagraniczną uwzględniającą różne interesy państw członkowskich.

Do tej pory UE opierała swoją politykę zagraniczną na dwóch elementach. Pierwszy z nich dotyczy zadań humanitarnych, w tym misji pokojowych i sytuacji zarządzania kryzysami, które po raz pierwszy zostały wyartykułowane w tzw. misjach petersburskich z 1992 r. Osobnym instrumentem jest Europejska Polityka Sąsiedztwa, która pozwala stabilizować sytuację w krajach sąsiadujących z UE. Tym samym dla Unii Europejskiej, rzeczy takie jak zbrojne interwencje nie są rozważane, choć poszczególne państwa członkowskie, np. Francja, w dalszym ciągu mogą podejmować interwencje wojskowe na własną rękę. Drugim z elementów jest opieranie swoich działań na istniejących instytucjach międzynarodowych, (np. NATO i ONZ), oraz poleganie na europejskich grupach szybkiego reagowania, za które odpowiedzialność ponoszą państwa członkowskie.

Zdaniem McNamary działania Unii Europejskiej w zakresie polityki zagranicznej są bardziej skuteczne w niektórych obszarach, w niektórych zaś mniej. Przykładem tego jest właśnie kryzys na Ukrainie. Tak długo, jak unijne wsparcie pozostawało w sferze idei i instytucji, Europa radziła sobie całkiem dobrze. Natomiast w momencie, w którym sytuacja przeniosła się do strefy działań wojennych, ręce Unii Europejskiej są związane, co umiejętnie potrafił wykorzystać Władimir Putin. I tak podczas gdy Polska i Litwa wykorzystały jedną z klauzul NATO i zażądały konsultacji w sprawie bezpieczeństwa, Niemcy i Francja w trosce o własne gospodarki ostrzegały przed eskalacją kryzysu i pochopnymi decyzjami w sprawie sankcji. Osobne stanowisko zajęła też Wielka Brytania, historycznie najbardziej bliska polityce Stanów Zjednoczonych.

Podsumowując, McNamara podkreśla, że kryzys na Ukrainie musi być bolesny dla Europy, gdyż jest w części odpowiedzią na kryzys tożsamości i tego, czy Ukraina powinna być częścią Europy, czy bliżej związać się z Rosją. Niemniej obecne wrażenie bezczynności i nieefektywności UE jest ceną za kompromis państw członkowskich, które nie chcą rezygnować ze swoich prerogatyw w tym zakresie. Co więcej, wszelkie wysiłki UE, takie jak pomoc finansowa dla nowych rozwiązań rządowych, handlowych i inwestycyjnych na Ukrainie mają sens. Mimo iż w dłuższej perspektywie ten szczególny rodzaj polityki zagranicznej UE, która podkreśla bezpieczeństwo i prawo międzynarodowe, może nie być w stanie wyrwać Krymu z rąk Putina, będzie miał wpływ na ewolucję polityki na Ukrainie i poza nią.

Źródło: http://www.foreignaffairs.com/articles/140991/kathleen-r-mcnamara/the-eu-after-ukraine?cid=soc-twitter-in-snapshots-the_eu_after_ukraine-030614