George Friedman (Stratfor): Nowy wymiar amerykańskiej polityki względem Rosji

Email Drukuj PDF

W cotygodniowej analizie George Friedman przedstawia zmianę, jaka zachodzi w amerykańskiej polityce zagranicznej w stosunku do Rosji. Jako przykład podaje on upublicznioną telefoniczną rozmowę doradcy sekretarza stanu Victorii Nuland z amerykańskim ambasadorem na Ukrainie, w której Nuland zalecała szybkie działania bez oglądania się na europejskich sojuszników.

W pierwszej kolejności Friedman podkreśla, że amerykańska polityka zagraniczna przeszła w ostatnich latach ewolucję. Jeszcze niedawno skupiała się ona głównie na świecie arabskim, siły zbrojne traktując jako pierwszą opcję. Widać to było w kontekście wojny prowadzonej w Afganistanie i Iraku, gdzie taka strategia powiodła się, gdy jej celem było zniszczenie siły militarnej przeciwnika, ale okazywała się znacznie trudniejsza do zastosowania w procesie kształtowana polityki wewnętrznej i zagranicznej militarnie pokonanych przeciwników. Widać to również na przykładzie Afryki, gdzie Stany Zjednoczone bezpośrednio zaangażowały się w obalenia Muammara Kadafiego, niemniej próba zastąpienia go politykiem proamerykańskim nie powiodła się. Alternatywę dla „starej” polityki USA stanowi zwrot w kierunku równowagi sił, która, opierając się na naturalnych podziałach w danym regionie, pozwala skutecznie przeciwdziałać wyłanianiu się regionalnego hegemona, zdolnego zagrozić interesom USA. Dla Friedmana przykładem takiej polityki jest konflikt w Syrii, w którym Stany Zjednoczone stoją z boku, zapobiegając działaniom którejkolwiek ze stron, mogących stanowić wyzwanie dla ich interesów.

Osobnym tematem są motywy amerykańskich działań. Z jednej strony są ci, którzy świadomie wspierają model syryjski, traktując go nie jako najlepsze rozwiązanie, ale jako najbardziej praktyczne i pragmatyczne. Z drugiej strony, są i tacy, którzy, powołując się na zasady moralne, widzą w interwencji obalającej rządy tyranów cel sam w sobie. Biorąc jednak pod uwagę skutki działań w Libii, przedstawiciele drugiego rozwiązania są obecnie w defensywie, przez co USA domyślnie skręcają w kierunku modelu równowagi sił.

Zdaniem Friedmana Rosja stała się poważnym problemem dla USA po pomarańczowej rewolucji z 2004 r., która na Kremlu była postrzegana nie tylko jako prozachodnia i wspierana przez amerykański wywiad ingerencja w rosyjską strefę wpływów polityczno-gospodarczych, ale także jako „próba generalna” przed możliwą powtórką, tym razem już w samej Rosji. Rosyjską odpowiedzią ma zagrożenie był konflikt z Gruzją i wojna gazowa z Ukrainą, w wyniku czego, przy równoczesnym rozczarowaniu zachodnią pomocą, wyłoniły się prorosyjskie rządy na Ukrainie i w Gruzji.

W opinii Friedmana Amerykanie mogli na to zareagować dwojako. Albo liczyć na działanie Unii Europejskiej, albo bezpośrednio interweniować. W pierwszym przypadku, upubliczniona rozmowa Nuland wskazuje, że zaufanie Amerykanów do europejskich sojuszników, którym brakowało i politycznej woli i interesu, było niewielkie. Tym samym bierna postawa względem Rosji nie zdała egzaminu. Kolejnym krokiem był najniższy możliwy poziom zaangażowania w celu powstrzymania Rosjan i przeciwdziałania ich ruchom na Bliskim Wschodzie, tj. bardzo ograniczone i niezbyt jawne wsparcie dla antyrosyjskich demonstracji na Ukrainie. Z drugiej strony, jakakolwiek bezpośrednia ingerencja nie wchodziła w grę. Friedman podkreśla bowiem, że choć Rosja nie jest globalną potęgą, a jej armia ma wiele słabości, to w dalszym ciągu jest najsilniejszym państwem w regionie i jest w stanie skutecznie dbać o swoje interesy w poradzieckiej strefie wpływów. Z kolei USA nie są przygotowane na taką interwencję. Po ponad dekadzie walk na Bliskim Wschodzie amerykański sposób walki nie jest dostosowany do realiów regionu postradzieckiego. Tym samym im bardziej amerykańskie wojska zbliżą się do granicy rosyjskiej, tym większą przewagę będzie mieć Rosja. W zamian Amerykanie powinni zdaniem Friedmana powrócić do strategii sprzed pomarańczowej rewolucji, którą mogliby poprzeć zwolennicy zarówno interwencji, jaki i równowagi sił, tj. finansowego wsparcia demonstrantów i zachowania możliwości zmiany władz na Ukrainie, przy minimalnym ryzyku dla własnych interesów.

Friedman w swoim tekście wspomina o zmianie zachodzącej w niemieckiej polityce zagranicznej, która na przykładzie zaangażowania się na Ukrainie ma zamiar odgrywać ważniejszą rolę w polityce światowej. Jest to zdaniem Friedmana tym bardziej znaczące, jeśli weźmie się pod uwagę dotychczasowe stosunki niemiecko-rosyjskie. Mimo to rozmowa Victorii Nuland świadczy, że Stany Zjednoczone nie są wystarczająco usatysfakcjonowane działaniem UE, w tym również Niemiec, i same zamierzają być bardziej aktywne w tej materii. Stany Zjednoczone angażując się na Ukrainie muszą jednak postępować ostrożnie, gdyż prezydent Janukowycz, jako zwycięzca wolnych i demokratycznych wyborów, miał pełne prawo odrzucić porozumienie z UE. Jeśli demonstranci obalą Janukowycza tylko dlatego, że się z nim nie zgadzają, może dojść do precedensu podważającego konstytucjonalizm. Dlatego też autor proponuje rozwiązanie oparte na modelu równowagi sił, które zmusi Rosję do zwiększenia swojej uwagi na kwestii ukraińskiej, zmniejszając tym samym jej zainteresowanie w Syrii i Iranie. Ponadto, wspieranie anty-rosyjskich demonstracji na Ukrainie może zostać odebrane przez kraje Europy Środkowej, od Polski po Rumunię, jako znak ponownego zaangażowania się Amerykanów w regionie, co stanowić będzie alternatywę dla działań Rosji i Niemiec.

Jedyną słabością takiej strategii jest w oczach Friedmana trudność jej realizacji. Rosja w dalszym ciągu posiada znaczne możliwości nacisku gospodarczego na Ukrainę, nie jest też do końca jasne, czy prozachodni demonstranci stanowią faktyczną większość. Również rosyjskie wpływy na Ukrainie mogą okazać się większe niż możliwości amerykańskiego oddziaływania. Z drugiej strony, nawet jeśli gra się nie powiedzie, sama gotowość Stanów Zjednoczonych do zaangażowania się zmieni oczekiwania niektórych krajów w Europie Środkowej, co otworzy USA drzwi do dalszych działań.

Podsumowując, podstawowe pytanie dotyczy tego, czy Rosjanie w ogóle zdecydują się odpowiedzieć na działania Amerykanów, a jeśli tak, kiedy i gdzie. Jeśli Rosja stała się rzeczywiście istotnym problemem dla amerykańskiej administracji, i jeśli USA nie będą dążyć do bezpośredniego starcia, to ich działanie ma sens. Nie tylko sprawia, że Rosjanie tracą poczucie bezpieczeństwa, które może ograniczyć ich działania w innych miejscach, ale w najlepszym razie może przyczynić się do stworzenia systemu, który nawet jeśli całkowicie nie zrównoważy aktywności Rosji, przynajmniej sprawi, że rosyjskie rurociągi i porty bezbronne. Ujawniona rozmowa Victorii Nuland, w której wypowiada się lekceważąco o UE i przedstawia Rosję jako istotny problem, potwierdza zmianę w amerykańskiej percepcji: Stany Zjednoczone nie idą na otwartą wojnę, ale nie będą już więcej biernym obserwatorem.

 

Źródło: http://www.stratfor.com/weekly/new-dimensions-us-foreign-policy-toward-russia?utm_source=freelist-f&utm_medium=email&utm_campaign=20140211&utm_term=Gweekly&utm_content=readmore