Timothy Snyder - co dalej z Ukrainą?

Email Drukuj PDF

W artykule, zamieszonym na łamach „The New York Times”, Timothy Snyder twierdzi, że jeśli trwający obecnie na Ukrainie kryzys doprowadzi do pogłębienia się rozłamu w społeczeństwie, skutki tego będą katastrofalne, również dla Rosji.

Przede wszystkim Snyder zwraca uwagę, że trwający  na Ukrainie chaos, jak też bierność Unii Europejskiej, może posunąć stronę rosyjską do działań, które mogą być niebezpieczne. Wynika to z faktu, iż, w przeciwieństwie do UE i Stanów Zjednoczonych, Rosja ma jasne i sprecyzowane stanowisko dotyczące Ukrainy. Celem Władimira Putina jest przyłączenie Ukrainy do Unii Euroazjatyckiej, sztandarowego pomysłu Kremla, który ma rzucić wyzwanie i stanowić alternatywę dla UE. Bez Ukrainy cały pomysł nie ma bowiem dla Putina sensu. Dlatego, zdaniem Snydera, wpływ rosyjskiej polityki zagranicznej na sytuację na Ukrainie jest oczywisty. Kryzys na Ukrainie zaczął się tak naprawdę dopiero wtedy, gdy Wiktor Janukowycz, pod wpływem Putina, zrezygnował z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Inicjatywa Putina oferującego szybką gotówkę i niskie ceny gazu skutecznie zachęciły Janukowycza do porzucenia polityki prozachodniej. Nie bez znaczenia mógł być też fakt, że w trakcie swojej prezydentury Janukowycz dorobił się niewiarygodnego bogactwa, które mogło zostać podważone w momencie, w którym UE wymusiłaby na nim wprowadzenie praworządności. Takie ryzyko nie wchodzi w grę w przypadku członkostwa w Unii Euroazjatyckiej.

Ingerencja Rosji w wewnętrzne sprawy Ukrainy ma również drugi wymiar, który sprowadzić można do stwierdzenia, że z wraz z rosyjskimi pieniędzmi przyszedł rosyjski model rządów. Demonstrujący Ukraińcy, którzy sprzeciwiają się polityce Janukowycza, bardzo szybko zostali sprowadzeni do roli ekstremistów i agentów działających na zlecenie obcych rządów, natomiast represji dokonywały służby Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, posądzanego o bliskie związki z Rosją. Równie szybko zostały wprowadzone przepisy, które, będąc imitacją rosyjskich, uczyniły Ukrainę dyktaturą. Jeśli zaś Rosja w dalszym ciągu będzie chciała interweniować na Ukrainie, kolejnym krokiem na drodze do przywrócenia „stabilizacji” może być wewnętrzny zamach stanu, w którym prorosyjscy politycy ukraińscy przejmą pełnię władzy, być może z Janukowyczem w roli figuranta. Zdaniem Snydera, aby przetrwać, ukraińscy politycy odpowiedzialni za przemoc są zależni od rosyjskiej interwencji. Snyder podkreśla także, że Rosja może zainicjować zamach stanu z czystej nerwowości, braku lepszych pomysłów, lub z nadziei na realizację koncepcji Unii Euroazjatyckiej. Jeśli natomiast taki plan by zawiódł, prezydent Putin stanąłby przed wyborem między interwencją a utratą twarzy.

Z drugiej strony Snyder podkreśla, że Ukraina to nie Rosja. Ukraińcy zbyt długo żyli w wolnym państwie, aby teraz pozwolić na wprowadzenie dyktatury. Widać to  m.in. w wymuszeniu odwołania nielubianego premiera i złagodzenia niektórych przepisów prawnych. Jednocześnie w przypadku interwencji, protesty na Ukrainie tylko by się nasiliły, możliwe, że doszłoby do rozlewu krwi. Niemniej nawet jeśli Rosja wygrałaby szybką wojnę, co zdaniem Snydera jest mało prawdopodobne, walka przeniosła by się do podziemia. Niezależnie zatem od sytuacji, każdy wybór byłby dla Rosji niedobry.

Osobny wątek stanowi zbliżająca się zimowa olimpiada w Soczi. W ocenie Snydera Putin w nadchodzącym czasie będzie chciał łagodzić wizerunek Rosji, dlatego też jego zdaniem warto zwrócić uwagę na trzy wyznaczniki stosunku Moskwy do kwestii ukraińskiej. Po pierwsze, czy rosyjska propaganda dalej będzie porównywać ukraińskich demonstrantów do nazistów? Po drugie, czy w przypadku zamachów terrorystycznych w Rosji winę za nie zrzuci się na ukraińskich nacjonalistów? Wreszcie, czy w celu zagwarantowania bezpieczeństwa podczas igrzysk rosyjskie siły skierują się na wschód od Soczi, czy na zachód, wzdłuż granicy z Ukrainą?

Rozwiązaniem dotychczasowego kryzysu powinna zająć się Unia Europejska wraz z ukraińskimi liderami. Zdaniem Snydera przede wszystkim należy uchylić dotychczasowe, dyktatorskie przepisy oraz wprowadzić pełną amnestię dla działaczy opozycji. Po drugie, organizacje międzynarodowe, takie jak Lekarze Bez Granic, muszą mieć nieograniczony dostęp do potrzebujących. Po trzecie wreszcie, muszą odbyć się wolne wybory parlamentarne i prezydenckie. Wyjściem z kryzysu jest powrót do demokracji. Dopiero wtedy Ukraińcy będą mogli sami zadecydować, w którą stronę chcą podążać. Cały proces będzie również sprawdzianem dla samej UE. Część ukraińskich przywódców, odpowiedzialna za stosowanie przemocy i zachowująca bliskie kontakty z Rosją porusza się po Europie, korzysta z paszportów dyplomatycznych, kont bankowych, firm, rezydencji i lobbystów.

Podsumowując, Snyder stwierdza, że jeśli kryzys na Ukrainie nie zostanie pokojowo zażegnany, za to dojdzie do zamachu stanu i interwencji zbrojnej, stracą na tym wszyscy: Ukraińcy, Unia Europejska w sensie politycznym, Rosja w sensie militarnym.

 

Źródło: http://www.nytimes.com/2014/02/04/opinion/dont-let-putin-grab-ukraine.html?partner=rssnyt&emc=rss