David Rothkopf ("Foreign Policy"): Hazard Obamy

Email Drukuj PDF

Dotychczasowa polityka administracji Baracka Obamy względem konfliktu w Syrii jest zdaniem Davida Rothkopfa definiowana głównie przez niepodjęte decyzje i niewykonane działania. W swoim artykule na łamach „Foreign Policy” analizuje on pięć potencjalnie najważniejszych skutków decyzji o wstrzymaniu interwencji do czasu zatwierdzenia jej przez Kongres.

Po pierwsze, Rothkopf podkreśla, że w przeciwieństwie do wcześniejszych zapowiedzi, atak na Syrię nie jest już tak pewny i oczywisty, jak się to wydawało jeszcze pod koniec sierpnia. Zarówno część Demokratów, jak i Republikanów jest niechętna inwazji – podczas gdy dla jednych jej cele są zbyt ograniczone, drudzy nie chcą robić nic, co mogłoby zadziałać na korzyść administracji Obamy. Również niezdecydowanie pozostałych sojuszników Stanów Zjednoczonych może skłonić wielu kongresmanów do głosowania przeciwko interwencji. Dlatego też, nawet jeśli dojdzie do planowanej interwencji, to może się ona opóźnić o kilka tygodni, co pozwoli reżimowi prezydenta Assada jeszcze bardziej ograniczyć jej skuteczność.

Po drugie, tzw. „czerwone linie” w sprawie broni masowego rażenia nie zawsze są tym, na co z pozoru wyglądają. Dotychczas prezydent Obama zapowiadał, że jakiekolwiek użycie broni chemicznej będzie jednoznaczne z przekroczeniem dopuszczalnej granicy. Niemniej Rothkopf przywołuje przykłady wielokrotnego użycia broni chemicznej przez reżim Assada. W praktyce podważa to słowa Obamy, jak też oznacza, że podjęcie działań wydaje się jedynym sposobem, aby przywrócić poczucie, że prezydent jest wiarygodny w swoich deklaracjach. Co gorsza, wahanie po wycofaniu się Wielkiej Brytanii i wstrzymanie się z decyzją do czasu głosowania w Kongresie dodatkowo pogorszyło wizerunek administracji USA. Tym samym, nawet jeśli dojdzie do zapowiadanego ataku, to kolejne ostrzeżenia w przyszłości i tak będą przyjmowane z zastrzeżeniami i poddawane w wątpliwość.

Po trzecie, wstrzymanie się z decyzją o ataku i zwrócenie się do Kongresu będzie, w opinii Rothkopfa, rzutowało do końca tej kadencji. Bez względu bowiem na ocenę samego pomysłu interwencji w Syrii, fakt, że Kongres, bez względu na wynik samego głosowania, ma decydować o losie operacji militarnej o tak ograniczonym zakresie, oznacza, że w przyszłości każda operacja militarna będzie również musiała zostać zaakceptowana przez Kongres. W tym sensie, decyzja Obamy stanowi zatem swego rodzaju precedens.

Po czwarte, decyzja Obamy oznacza przesunięcie większej odpowiedzialność za amerykańską politykę zagraniczną na barki Kongresu, który z natury jest bardziej podzielony w opiniach i dysfunkcjonalny w działaniu niż administracja prezydenta. Jest to zdaniem Rothkopfa tym istotniejsze, jeśli weźmie się pod uwagę, że do tej pory Obama nie miał zahamowań do samodzielnych decyzji, czy to w przypadku akcji w Libii, czy też wdrażania programów cybernetycznych i dotyczących użycia tzw. dronów. Otwartym pozostaje natomiast pytanie, czy w podobnych przypadkach w przyszłości również potrzebna będzie zgoda Kongresu? Jeśli tak, to w najlepszym razie otwiera to furtkę do dalszych zgryźliwości i utarczek, w najgorszym może doprowadzić do całkowitego paraliżu decyzyjnego, podobnie jak to miało miejsce w kontekście kryzysu budżetowego. Ponadto, jak zachowywać się będą następcy Obamy, czy zostaną pozbawieni samodzielności działania, czy będą działać szybko i na własną rękę?

Podsumowując, nawet jeśli prezydent „wygra” głosowanie w Kongresie, to wizerunek USA zostanie i tak nadszarpnięty. Stany Zjednoczone po misjach w Afganistanie i Iraku są o wiele mniej skłonne do operacji militarnych, a gdy już przyjdzie do użycia siły, która jest podstawowym atrybutem supermocarstwa, to Ameryka jest niezdolna do działania, zwłaszcza działania szybkiego. W dłużej perspektywie czasu decyzja Obamy wymagać będzie nowego określenia amerykańskiej polityki zagranicznej, co może być jedną z głównych osi sporów podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku.

 

Źródło: http://www.foreignpolicy.com/articles/2013/08/31/the_gamble?page=0,1