Robert D. Kaplan: Tragedia amerykańskiej polityki zagranicznej

Email Drukuj PDF

Robert D. Kaplan na łamach „The National Interest” analizuje dlaczego, pomimo trwającej od dwóch lat wojny domowej w Syrii, administracja USA nie jest zainteresowana interwencją humanitarną w tym kraju.

Zdaniem autora dotychczasowa polityka zagraniczna USA opierała się na dwóch hasłach, na które powoływali się zwolennicy zbrojnych działań humanitarnych – „Nigdy więcej” (ang. „Never again”) oraz R2P (ang. „Responsibility to Protect”). Jednocześnie podkreśla on, że prawdziwi mężowie stanu nie mogą pozwolić sobie no to, aby ochrona praw człowieka odgrywała pierwszorzędną rolę w polityce zagranicznej – każdy naród ma bowiem własne interesy, które nie zawsze przystają do wyznawanych przez niego wartości. I tak dla amerykańskich decydentów należą do nich m.in. utrzymanie dominującej pozycji na zachodniej półkuli i dbanie o to, aby żadne inne państwo nie stało się dla nich równorzędnym rywalem we wschodniej półkuli; kontrola morskich szlaków komunikacyjnych i handlowych; ochrona swych sojuszników. Tym samym, jak twierdzi Kaplan, „jest to tragiczne, ale jest to tragedia, która musi być przyjęta i zaakceptowana”, ponieważ są to „interesy, które, choć nie koniecznie sprzeczne z prawami człowieka, po prostu nie działają w tej samej kategorii”.

Zdaniem Kaplana, ponieważ USA są liberalną demokracją, ich interesy, nawet jeśli nie są bezpośrednio związane z ochroną praw człowieka, są jednak moralne w sensie ogólnym. Co ważne, „są tylko wtórnie moralne”. W celu lepszego wytłumaczenia przykładów on wiele przykładów z zakresu amerykańskiej polityki zagranicznej z różnych okresów historycznych, w tym m.in. amerykańskiej wojny secesyjnej, II wojny światowej, wojny Jon Kippur, czy konfliktów w Bośni i Kosowie. Innym przykładem jest postać Deng Xiaopinga, który w 1989 r. brutalnie stłumił protesty studentów na placu Tian’anmen. Podczas gdy dla jednych jego działania były niemoralne, dla innych, w tym Kaplana, z punktu widzenia polityki sensu largo, swym działaniem doprowadził on do konsolidacji Partii Komunistycznej i zainicjowania szerokich reform, które przyczyniły się do podniesienia standardów życia milionów Chińczyków. Dlatego też, jak twierdzi Kaplan, Deng „może być uznany zarówno za brutalnego komunistę, jak i największego człowieka XX wieku. Moralność jego życia jest złożona”.

Konflikt syryjski jest kolejnym dowodem, że podnoszenie moralności do roli głównego arbitra w sprawach międzynarodowych jest równoznaczne z byciem niepoważnym w zakresie polityki zagranicznej. Prawa człowieka powinny, na tyle na ile pozwala na to realna ocena sytuacji, odgrywać ważną rolę w polityce państwa, niemniej w ostatecznym rozrachunku nie mogą jej zdominować. W tym sensie interwencja w Syrii, mimo iż pożądana z punktu widzenia moralistów, nie leży obecnie w interesie Stanów Zjednoczonych, co odróżnia ją od wcześniejszych interwencji humanitarnych z lat 90 XX w. (Ruanda, Bośnia, Kosowo), czy niedawnej operacji w Libii. Wynika to z faktu, iż w tym momencie dla przywrócenia porządku, potrzeba by znacznej liczby żołnierzy, którzy stacjonowali by tam przez dłuższy okres czasu.  Bez tego nie może być mowy o lepszy i stabilniejszym rządzie w Damaszku, na to zaś nie ma publicznego wsparcia w USA.

Podsumowując, Kaplan przywołuje maksymę Hansa Morgenthau, wedle której realizm odwołuje się do historycznych precedensów aniżeli do abstrakcyjnych zasad, ma na celu realizację mniejszego zła niż absolutnego dobra. Amerykańska polityka jest najlepsza wtedy, kiedy jej realizatorzy zdają sobie sprawę z jej ograniczeń. W rezultacie, istotą tragizmu amerykańskiej polityki zagranicznej w ujęcia Kaplana nie polega na triumfie dobra nad złem, ale jednego dobra nad drugim, które powoduje cierpienie.

Źródło:

 

http://nationalinterest.org/commentary/the-tragedy-us-foreign-policy-8810?page=2