Nathalie Vogel: histeria inwigilacyjna jest niepotrzebna

Email Drukuj PDF

Na łamach bloga Babalú Nathalie Vogel krytykuje ogólnoniemiecką histerię, spowodowaną informacjami ujawnionymi niedawno przez Edwarda Snowdena o amerykańskiej inwigilacji europejskich sojuszników.

Przede wszystkim autorka zwraca uwagę, że działalność amerykańskiego wywiadu nie jest niczym nadzwyczajnym, jako przykład podając m.in. akcję niemieckich służb wywiadowczych w Prisztinie w 2008 r, oraz aktywność francuskiego wywiadu (SDECE). Pod tym względem w jej opinii nie ma zatem zasadniczej różnicy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a krajami UE, zaś podział na my (Europa) i oni (USA) wydaje się być sztucznie wykreowany. Zdaniem Vogel widoczna różnica jest natomiast w środkach jakie każda ze stron ma do swojej dyspozycji.  Vogel podkreśla, że punktem stycznym dla transatlantyckich sojuszników, jednocześnie odróżniającym ich od państw takich jak Chiny czy Rosja, jest to, że są ich służby specjalne poddane kontroli parlamentarnej.

Osobną kwestią, na którą Vogel zwraca uwagę, jest fakt, że Stany Zjednoczone są naturalnym sojusznikiem Niemiec, jak również jednym z gwarantów niemieckiego bezpieczeństwa. To dzięki amerykańskim informacjom wywiadowczym udało się m.in. zlikwidować rosyjską siatkę agentów, która przez 20 lat działała na terenie Niemiec, niezauważona przez tamtejszy kontrwywiad. Krytykuje ona także stanowisko socjalistów z SPD, którzy, wykorzystując działalność amerykańskiego wywiadu dla bieżących potrzeb politycznych, mogą skutecznie atakować kanclerz Angelę Merkel. Z drugiej strony, podkreśla ona, że politycy tej partii wykazują zadziwiającą obojętność na wszelkie doniesienia i raporty, mówiące o wzmożonej aktywności rosyjskich służb na terenie UE.

Podsumowując, zdaniem Vogel Niemcy zawsze były i są preferowanym partnerem dla USA, zwłaszcza zaś jeśli chodzi o takie kwestie jak terroryzm, radykalizm muzułmański i cyber-bezpieczeństwo. W tym sensie szczególne znaczenie dla obustronnych stosunków ma fakt, iż to Hamburg był jedną z baz dla terrorystów, którzy przeprowadzili zamach na z 11 września 2001 r. Z kolei po stronie amerykańskiej konkretne działania powinien iść w parze z lepszą komunikacją i zrozumieniem niemieckich obaw. Dla Vogel nie zmienia to jednak faktu, że Niemcy są jednym z beneficjentów działań podejmowanych przez USA na rzecz bezpieczeństwa. Czy to się komuś podoba, czy nie.

 

Źródło: http://babalublog.com/2013/07/03/you-cant-have-your-cake-and-eat-it-too/