Doug Bandow (Cato Institute): Nie dla Gruzji w NATO

Email Drukuj PDF

Pod koniec kwietnia tego roku na łamach „The National Interest” Doug Bandow, ekspert Cato Institute, wyraził zdecydowany sprzeciw wobec przystąpienia Gruzji do NATO.

W swoim artykule Bandow docenia drogę jaką przeszła Gruzja po upadku komunizmu: od dawnej republiki sowieckiej po kraj, który uczestniczył w misji w Kosowie, brał udział w programie Partnerstwo dla Pokoju i w wysłał swoich żołnierzy do Afganistanu i Iraku. Podkreśla on również, że mimo braku oficjalnego członkostwa Gruzja jest traktowana jakby była to tylko formalność, o czym świadczą liczne kontakty i wspólne inicjatywy podejmowane zarówno za czasów prezydentury Michaiła Saakaszwilego, jak i jego następcy. Z drugiej strony, geograficznie Gruzja przynależy do regionu od wieków wchodzącego w strefę wpływów Rosji, dlatego w oczach Bandowa działania Tbilisi czynią niezadowolenie Moskwy „przewidywalnym”. Dodatkowo, ciągły spór o rejon Abchazji i Osetii Południowej, przy jednoczesnej akcesji Gruzji w szeregi NATO, grozi eskalacją lokalnego konfliktu w globalną wojnę.

O ile jeszcze dla Bandowa zrozumiałe jest stanowisko Gruzji, chcącej uchronić się przed niebezpieczeństwem ze strony Rosji i zapewnić sobie gwarancję ochrony pod parasolem NATO, o tyle niezrozumiałe jest stanowisko Stanów Zjednoczonych. Pomijając czynnik geograficzny na który wskazuje nazwa organizacji, uważa on, że podstawą istnienia Sojuszu było przede wszystkim amerykańskie bezpieczeństwo. W jego ocenie, temu celowi podporządkowane były wszelkie działania w czasie trwania zimnej wojny, wliczając w to kolejne rozszerzenia NATO. Po upadku komunizmu sensowność istnienia NATO została mocno ograniczona, gdyż dzisiejsza Rosja jest „ciężkim, nieprzyjemnym aktorem, ale jest mało prawdopodobnym aby rozpoczęła wojnę z większością swoich wcześniej podległych państw. Moskwie brakuje woli i zdolności, jak również wszelkich istotnych powodów do tego”.

Nawet jeśli NATO przetrwa, Bandow nie widzi żadnego powodu dla którego USA miałby odgrywać w nim pierwszoplanową rolę. Biorąc bowiem pod uwagę, że Europejczycy mają większą populację i PKB niż USA, cieszą się mniej więcej dziesięć razy większym PKB i trzy razy większą ludnością aniżeli Rosja, uważa on, że „obrona Europy powinna należeć do Europejczyków”.

Podsumowując, położenie geograficzne Gruzji, brak realnego zagrożenia dla amerykańskiego bezpieczeństwa ze strony dzisiejszej Rosji i potrzeba oddania bezpieczeństwa Europy w ręce Europejczyków, wszystko to przemawia przeciwko włączaniu Tbilisi do NATO. Dlatego też zdaniem Bandowa „Waszyngton powinien stanowczo i ostatecznie powiedzieć nie dla Gruzji w NATO”.

Źródło: http://nationalinterest.org/commentary/georgias-dangerous-slide-toward-nato-8403