Reformy są niezbędne niezależnie od woli Pekinu - amerykańscy eksperci o zmianie władzy w Chinach.

Email Drukuj PDF

Cykliczna zmiana władzy zaprogramowana w chińskim systemie politycznym nadeszła. Jaki będzie jej wpływ na politykę Państwa Środka? Jakie wyzwania stoją przed Chinami? Eksperci są zgodni co do kilku kwestii.

Elisabeth C. Economy z Council on Foreign Relations odpowiedzialna za głośny w USA artykuł  pt. The End of the ‘Peaceful Rise’ wyznacza trzy wyzwania stojące przed Xi Jinpingiem i jego ekipą. Mowa tu o walce z korupcją, kontynuacji reformy ekonomicznej i zdefiniowaniu polityki zagranicznej. W pierwszym przypadku Pekin musi zareagować na rosnące niezadowolenie z korupcji wśród przedstawicieli władzy. Według Economy brak reakcji może grozić utratą władzy przez komunistów. Jeśli chodzi o reformę ekonomiczną to zdaniem specjalistki Chiny potrzebują zestawu reform strukturalnych, które zapewnią innowacyjność ich gospodarce i zwiększą konsumpcję wewnętrzną, co pozwoli zmniejszyć zależność kraju od eksportu. Ostatnie wyzwanie to wybór drogi w polityce zagranicznej – czy Państwo Środka powinno skupić się na sprawach wewnętrznych i zwalczyć zagrożenia ekonomiczne, a może powinno kontynuować „asertywną” politykę zagraniczną prezentowaną przez prezydenta Hu Jintao?[1]

Ekspertka poświęca sprawie korupcji oddzielny artykuł. Twierdzi, że zjawisko osiągnęło taką skalę, że obecnie „definiuje życie polityczne i gospodarcze kraju”. Przedstawiciele Partii nielegalnie wywłaszczają obywateli, nauczyciele biorą od rodziców uczniów łapówki za obietnicę usadzenia ich w pobliżu pieca, a lekarze doliczają „opłatę dodatkową” do wystawianych recept. Z tego powodu w 2010 roku odbyło się około 180 tysięcy protestów. Wielu Chińczyków emigruje w poszukiwaniu lepszego losu. W sondażu Global Times przeprowadzonym na próbie 1200 mieszkańców Państwa Środka to właśnie korupcja znalazła się na czele listy największych zagrożeń dla ładu społecznego. Zdaniem Elisabeth C. Economy reforma jest niezbędna dla zwalczenia zjawiska. Nie liczy ona jednak na to, że Xi zdecyduje się ograniczyć władzę Partii w tym celu. Specjalistka twierdzi zatem, że Chiny powinny skupić się na walce z problemami wewnętrznymi i mniej uwagi poświęcać realizacji mocarstwowych ambicji.[2]

Publicysta The National Interest Greer Mesiels podkreśla, że Biuro Polityczne Xi Jinpinga zmniejszyło skład z 9 do 7 członków. To daje do myślenia. Z kolei Hu Jintao zerwał ze zwyczajem swojego poprzednika Jiang Zemina i nie utrzymał stanowiska przewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej. Można zatem przypuszczać, że obecna zmiana na szczycie władzy w Pekinie będzie gruntowna. Z drugiej strony Mesiels podkreśla, że w składzie Biura piątej generacji brakuje reformatorów. Powołuje się w tym kontekście na wspomniany wcześniej sondaż Global Times, w którym zadano także pytanie o poparcie dla reform. 81,4 procent ankietowanych poparło polityczną reformę w Chinach a 69,7 procent z nich stwierdziło, że stopniowe przemiany polityczne są dobre dla kraju. Przedstawiciel The National Interest także wskazuje na niestabilność społeczną, jako główny problem, z którym zmierzy się nowa władza w Pekinie.[3]

Dean Cheng i Derek Scissors z Heritage Foundation nie mają wątpliwości, że zamiana Hu Jintao na Xi Jinpinga to zmiana na lepsze. Ich zdaniem Pekin za rządów poprzedniej generacji stał się co prawda globalną potęgą, ale był to wynik zmian geopolitycznych, a nie mądrej polityki Hu. Eksperci twierdzą jednak, że Państwo Środka ucierpiało wizerunkowo. W 2002 roku było oceniane jako pożądany partner ekonomiczny i niegroźny politycznie kraj. Obecnie Chiny przekształciły się według nich ze spokojnej pandy w groźnego smoka. Tymczasem wzrost PKB spada a gospodarka pozostaje niezbalansowana. Problemem jest też niewydolność patologicznego systemu pożyczkowego. Także w polityce zagranicznej poprzedniej ekipy specjaliści HF widzą porażkę. Asertywność Pekinu spotkała się ze wzrostem solidarności krajów obawiających się jego rosnącej siły w regionie Azji i Pacyfiku. Podsumowując, „dziedzictwem Hu Jintao jest słabsza gospodarka i mniej zadowolone społeczeństwo”.[4]

A zatem specjaliści z różnych amerykańskich think tanków zgadzają się, że głównym problemem Xi Jinpinga będzie opanowanie niepokojów wewnątrz Chin. Jeżeli ich przewidywania się potwierdzą, będziemy mogli spodziewać się uspokojenia polityki zagranicznej tego kraju i pokojowego rozwiązania sporów, takich jak walka o złoża pod Morzem Południowochińskim. Pekin może jednak iść pod prąd społecznych trendów i nie złagodzić polityki zewnętrznej, a przede wszystkim retoryki. Jeżeli wykorzysta rosnący nacjonalizm Chińczyków (szczególnie młodzieży), może uczynić go głównym motorem napędowym państwa i zastąpić nim ostatecznie ideologię komunistyczną. Nacjonalizm nie da więcej chleba, ale może pomóc zapomnieć o jego braku. Z pewnością także przysporzy światu ciekawych igrzysk. Decyzja w tej sprawie należy do smutnych panów z Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin.

Opracował Wojciech Jakóbik



[1] http://www.cfr.org/china/chinas-leadership-transition-three-things-know/p29485

[2] http://www.cfr.org/china/next-chapter-chinas-rise-reforming-corrupt-system/p29494?cid=rss-economics-next_chapter_in_china_s_rise__-111412

[3] http://nationalinterest.org/commentary/power-transitions-chinese-characteristics-7737

[4] http://www.heritage.org/research/commentary/2012/11/why-china-is-worse-off-than-it-was-a-decade-ago