Robert D. Kaplan: Rola geografii we współczesnym świecie

Email Drukuj PDF

Na łamach „The Wall Street Journal” Robert D. Kaplan podkreśla, iż aby zrozumieć dzisiejsze globalne problemy, należy na chwilę zapomnieć o roli gospodarki i technologii, w zamian za to spojrzeć na mapę świata, bowiem „geografia może ujawnić tyle samo na temat celów rządu jak jego tajne rady”.

W pierwszej kolejności Kaplan zwraca uwagę, iż bardziej niż ideologie czy polityki krajowe, które zasadniczo określają stan i rolę państwa na świecie, to mapy zawierają kluczowe informacje dotyczące historii, kultury i źródeł naturalnych. I o ile w świecie rynków finansowych i cyberprzestrzeni nie ma ograniczeń, o tyle „Karpaty wciąż oddzielają Europę Środkową od Bałkanów, pomagając tworzyć dwa bardzo różne wzorce rozwoju a Himalaje stoją między Indiami i Chinami, jako wysokie przypomnienie dwóch bardzo różnych cywilizacji”. Tym samym nawet jeśli technologia w znaczący sposób zmniejszyła dystans, to „skończona wielkość ziemi” w dalszym ciągu jest jedną z głównych przyczyn narastającej niestabilności.

Zdaniem Kaplana za w dalszym ciągu znaczącą rolą geografii przemawia wiele przykładów, które analizowane z tej perspektywy pozwalają na stawianie i udzielanie odpowiedzi na ważne pytania. Przede wszystkim jeśli spojrzeć na napiętą sytuację na Morzu Chińskim z punktu widzenia geografii to, jak twierdzi Kaplan, okaże się, iż jest ono tym dla Chin, podobnie zresztą jak dla pozostałych państw regionu, czym Morze Karaibskie dla Stanów Zjednoczonych, tzn. wydłużeniem ich terytorium lądowego. W rezultacie nie jest to kwestia sporu idei, ale walki o fizyczną przestrzeń, co widoczne jest także przy okazji ciągnącego się sporu Rosji i Japonii o Wyspy Kurylskie. Również działania Władimira Putina zmierzające do stworzenia sfery buforowej z byłych republik proradzieckich w Europie Środkowowschodniej i na Kaukazie podyktowane są nie tylko neoimperialistyczną wizją Rosji, ale „geograficzną niepewnością”.

Wpływy geografii widoczne są w innych częściach globu. W Afganistanie góry Hindukuszu oddzielają północną część kraju, w której większość mieszkańców stanowią Tadżycy i Uzbekowie, od południowej części zamieszkałej przez Pasztunów. Geograficzne ukształtowanie terenu na wschodzie kraju powoduje zaś, że, w opinii Kaplana, naiwne wydają się być próby amerykańskiej dyplomacji na utworzenie dwóch odrębnych państw: Afganistanu i Pakistanu, bowiem oba należą do tego samego indo-islamskiego świata. Z kolei w Iraku geografia odgrywa istotną rolę aż od czasów antycznych. Jedyna zmiana polega na tym, iż miejsce starożytnych Asyryjczyków, Akadyjczyków i Sumerów obecnie zajęli Szyici, Sunnici i Kurdowie. Niemniej zdaniem Kaplana zmiany nazw, nie zmieniły kartografii wojny.

Równocześnie znaczenie geografii odczuwalne jest w Stanach Zjednoczonych i Europie, które nie są wyjątkiem. W opinii Kaplana potęga USA nie wynika z tego kim są, ale z tego gdzie żyją: i tak Amerykanie zawdzięczają swoją międzynarodową pozycję geografii ponieważ osiedlili się w ostatniej, bogatej w źródła naturalne części strefy umiarkowanej, z największą ilością nadających się do żeglugi śródlądowych dróg wodnych, dodatkowo chronionej przez oceany i kanadyjską Arktykę. Europa również odzwierciedla podziały geograficzne. Zdaniem Kaplana nie jest przypadkiem, iż najważniejsze miasta Unii Europejskiej jak Bruksela, Strasburg, czy Haga odpowiadają Europie z czasów karolińskich: wraz z końcem ery antycznej Grecji i Rzymu „historia powędrowała na północ”. Obok „karolińskiej Europy” jest jeszcze Mitteleuropa, obecnie zdominowana przez Niemcy, niemniej stworzona w punkcie przecięcia się dawnych sfer wpływów Pruskich, Habsburskich i Otomańskich. Na południu kontynentu zaś Grecja, Bałkany stanowią przykład pozostałości po kulturze Bizancjum i tureckiego despotyzmu, czego współczesnym wyrazem jest brak konkurencyjności, oszustwa podatkowe, czy paternalistyczna forma polityki. W rezultacie jest kilka Europ, każda z nich z różnymi wzorcami rozwoju ekonomicznego, zakorzenionymi w swojej geografii.

W końcu problem z współczesnym Iranem również ma swoje korzenie w geografii, mimo iż Stany Zjednoczone starają się go postrzegać w kategoriach związanych z ideologią. Dzięki swojemu położeniu geograficznemu Iran mieści się między bogatymi w złoża naturalne i ropę terenami Zatoki Perskiej i Morza Kaspijskiego, od zachodu wszystkie drogi prowadzą do Iraku, od wschodu zaś do Azji Środkowej. Zdaniem Kaplana to geografia stawia Iran w uprzywilejowanym położeniu: cieśnina Ormuzd plus 1.356 mil wybrzeża pozwala kontrolować ruch w Zatoce Perskiej, 300 mil wybrzeża Morza Arabskiego daje dostęp do Azji Środkowej na wodach międzynarodowych, natomiast budowany przy pomocy Indii port w Czabahar pewnego dnia zostanie powiązany z przepływem gazu i ropy z basenu Morza Kaspijskiego. Wszystko to sprawia, iż Iran jest państwem centralnym rejonu Większego Środkowego Wschodu, co sprawia, iż dla USA kluczowym powinno być nawiązanie z nim stosunków pokojowych. Równocześnie Zachód powinien być mniej zatroskany o irański program atomowy, w zamian skupiając się na wypracowaniu strategii, która uczyniłaby z Iranu państwo bardziej różnorodne, a nie tylko quasi imperium oparte na strachu, w którym dominującym obrazem rzeczywistości jest biel i czerń.

W podsumowaniu Kaplan akcentuje jeszcze jedną istotną rzecz. Otóż uważa on, iż geografia, mimo iż ważna, nie jest przeznaczeniem, tzn. „wybór działa w pewnym kontekście geograficznym i historycznym, co wpływa na decyzje, ale pozostawia wiele możliwości”. Nie zmienia to jednak faktu, iż politycy zamiast polegać tylko na pięknych ideach, muszą ponownie zacząć respektować znaczenie geografii. W praktyce oznacza to, iż odpowiedź na pytanie, co Rosja, Chiny czy Iran będą robić dalej, leży nie w gazetach, ale zapisana jest na mapie.

Źródło: http://online.wsj.com/article/SB10000872396390443819404577635332556005436.html?mod=e2tw

Opracował Sebastian Górka