James Holmes: Recepta na wypadek wojny z Chinami

Email Drukuj PDF

Publicysta „The National Interest” James Holmes przedstawia receptę na zwycięstwo USA w wojnie z Państwem Środka. Zastrzega, że nie prezentuje jej ponieważ uważa, że wojna jest nieunikniona. Jego zdaniem posiadanie takiej recepty jest jednak niezbędne.

W USA trwa debata wokół nowej koncepcji wojennej  ,,bitwy powietrze-morze” (AirSea Battle). Uważa on, że jest ona zaprojektowana właśnie pod kątem wojny z Chinami. Jego zdaniem Chińczycy prezentują największe zagrożenie typu ,,anti-access” w historii Stanów Zjednoczonych. Iran czy Korea Północna to zdaniem publicysty dużo mniejsze zagrożenia. Jeżeli Amerykanie poradzą sobie z największym z nich, pozostałe będą łatwiejsze do usunięcia.

Holmes definiuje „anti-access” jako nową wersję obrony warstwowej (layered defence). Obrazuje ją na przykładzie lotniskowca, który otoczony jest kilkoma warstwami obrony – samolotami koncentrującymi się na kierunku, z którego może nadejść atak, a bliżej pociskami morze-powietrze. Każdy z systemów angażuje przeciwnika i coraz bardziej osłabia jego siłę uderzenia. Każda kolejna warstwa zwiększa prawdopodobieństwo porażki. Postępując do centrum systemu „anti-access” kolejne warstwy są coraz trudniejsze do pokonania.

Podobnie, lecz na dużo większą skalę, rzecz się ma jeśli chodzi o obronę wybrzeża chińskiego. Chodzi np. o samoloty taktyczne o dużym zasięgu, który jest multiplikowany przez zasięg nowoczesnych pocisków podczepionych pod ich skrzydłami, łodzie patrolowe i łodzie podwodne.

Taktyka AirSea Battle została zaprojektowana w celu umożliwienia przełamania takiej obrony. Holmes widzi tu analogię z japońskimi i amerykańskimi planami z czasów poprzedzających atak na Pearl Harbor. Wtedy to Japonia planowała zastosować środki „anti-access” i wybić przetrzebioną przebijaniem kolejnych warstw samolotów i łodzi podwodnych flotę USA jeszcze na Pacyfiku. Amerykanie planowali przełamać obronę na okupowanych Filipinach (założyli, że tam najpierw uderzy Tokio) i wedrzeć się dalej.

Instrumenty „anti-access” w dyspozycji Armii Ludowo-Wyzwoleńczej to łodzie podwodne, samoloty bazujące na lądzie, pociski typu cruise, dalekosiężne pociski przeciwko okrętom. Po ich zastosowaniu osłabione U.S. Navy ma w założeniu ulec flocie Państwa Środka.

Publicysta „The National Interest” wskazuje również na różnice w kulturze bezpieczeństwa obu rywali. Chiny postrzegają siły lądowe jako właściwe dla realizacji zadań na morzu. Stąd ich koncentracja na łodziach bojowych, podwodnych i samolotach. Mają one być uzupełnieniem dla floty, która w optyce Chińczyków nie może być pozostawiona sama sobie. Sama flota jest obecnie podporządkowana głównie ochronie strategicznego sektora, który powiększył się jednak w sposób zauważalny. Pekin będzie musiał rozwinąć tę strategię.

Z kolei Amerykanie pokładają wiarę w U.S. Navy, w której funkcjonowanie wpisane jest rozmieszczenie strategiczne daleko naprzód. Według Holmesa flota USA pozbawiona wroga w postaci floty radzieckiej zmniejszyła swoje zdolności do zwalczania łodzi podwodnych i innych zagrożeń „anti-access”. Obecnie nadrabia zaległości. Także flota powietrzna musi zdaniem publicysty dostosować się do potrzeb walki na morzu, która nie jest w obecnej chwili jej podstawowym zadaniem.

Holmes twierdzi, że „azjatycka kontynentalna potęga prezentuje całościowe spojrzenie na siłę morską, z kolei siła rządząca morzami uważa siłę morską jedynie za uzupełnienie siły lądowej”. Obecnie, te różnice w kulturze bezpieczeństwa wypadają jego zdaniem na korzyść Chin. Amerykanie muszą uświadomić sobie, że w razie wojny z Państwem Środka będą musieli na nowo przystosować się do walki o kontrolę na morzu, która nie jest im dana raz na zawsze. Amerykański publicysta liczy na to, że motywacją do zmiany myślenia o przeciwniku nie będzie dopiero porażka w prawdziwym konflikcie.

Recepta Holmesa jest zwięzła. Jego zdaniem koncepcja AirSea Battle powinna stać się oficjalna i wymusić odpowiednie działania. Siły wojskowe USA muszą następnie skoordynować swoje działania. Przede wszystkim jednak autor artykułu apeluje do Waszyngtonu, by ten przejął rolę kierowniczą w owym procesie.

Źródło: http://nationalinterest.org/commentary/preparing-war-china-7352

Opracował Wojciech Jakóbik