The National Interest: chińskie wyzwanie

Email Drukuj PDF

Na łamach „The National Interest” Robert W. Merry przedstawia priorytety amerykańskiej polityki zagranicznej dotyczącej regionu Azji i Pacyfiku, gdzie, jak pisze, „Chiny dzisiaj stanowią najbardziej fundamentalne geopolityczne wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych”.

Po pierwsze, nowy prezydent USA, niezależnie czy będzie to Barack Obama czy też Mitt Romney, musi zadbać o „płynne wyjście z Afganistanu”. Zdaniem Merry’ego dotychczasowa polityka administracji Baracka Obamy, zakładająca, że w 2014 roku Afgańczycy przejmą całkowitą kontrolę nad swoim terytorium i zadbają o swoje bezpieczeństwo jest niewystarczająca. W praktyce bowiem USA powinny już teraz określić i sprecyzować jak będzie wyglądało amerykańskie zaangażowanie po wycofaniu swoich sił zbrojnych. W przeciwnym razie hasło „Afghan good enough” okaże się nieprawdziwe.

Po drugie, USA powinny „pogodzić się” z Rosją, bowiem „jeśli Chiny stanowią największe w strategiczne zagrożenie dla Ameryki, silny związek z Rosją jest jednym z jej największych imperatywów strategicznych”. Innymi słowy, ponieważ zarówno w interesie Rosji i USA nie leży zwiększanie przez Chiny wpływów w Azji Środkowej, kontrola przez nie wydobycia cennych zasobów naturalnych, oraz zgoda z terytorialnym żądaniami Chin na Pacyfiku, Stany Zjednoczone, „przymykając oko” na autorytarne rządy w Rosji i szerzącą się tam korupcję, powinny skupić się na „wysiłkach mających na celu stworzenie solidnych i wzajemnie korzystnych relacji z Rosją”, które, jeśli zajdzie taka potrzeba, mogą okazać się pomocne w przyszłej konfrontacji z Chinami.

Po trzecie, Stany Zjednoczone powinny uniknąć wojny z Iranem. W opinii Merry’ego nowa administracja, nie zważając na głosy sprzeciwu ze strony Izraela i publicystyczne nawoływania do wojny, powinna rozważyć możliwość irańskiego niskopoziomowego wzbogacania uranu do celów pokojowych. Tym samym „Stany Zjednoczone nie powinny dążyć do konfrontacji militarnej z Iranem, jeśli można tego uniknąć, ponieważ taki konflikt zniszczy globalną gospodarkę i prawdopodobnie wyzwoli dużo więcej destabilizacji w regionie”.

Po czwarte, USA powinny aktywnie zaangażować się w rozwiązanie wojny domowej w Syrii, która w połączeniu z innymi zamieszkami w krajach arabskich może doprowadzić do destabilizacji całego regionu i negatywnie wpłynąć nie tylko na amerykańskie interesy, ale w ogóle na interesy całego Zachodu. Nawet jeśli interwencja militarna może okazać się niezbędna, to zdaniem Merry’ego należy jej unikać ze wszelką cenę, równocześnie jednak należy zrezygnować z obecnej polityki biernego śledzenia wypadków. W zamian nawołuje on do „sprawnych, twórczych i cichych” wysiłków, które przy współpracy z islamskimi krajami pozwolą „uniknąć najgorszych możliwych efektów oraz utrzymać sytuację w ryzach w możliwie największym stopniu”.

Ostatnim priorytetem jest potrzeba wzrostu gospodarczego, który będzie zależny od tego, czy nowemu prezydentowi uda się skutecznie doprowadzić do kompleksowej reformy finansów publicznych i podatków. Tylko poprzez uzdrowienie gospodarki i państwowych finansów USA będą mogły zmierzyć się z wyzwaniami w regionie Azji i Pacyfiku.

Podsumowując Merry podkreśla, iż prezydent Obama miał rację co do „piwotu” w kierunku Azji. Ponieważ jednak same deklaracje nie wystarczą, otwartym pozostaje pytaniem jak USA podołają nowym wyzwaniom. I o ile działania nowej administracji powinny być „zręczne, pomysłowe i elastyczne”, o tyle również należy pamiętać, że „Stany Zjednoczone muszą skupić się na priorytetach, muszą zaakceptować to, że nie mogą zrobić wszystkiego na całym świecie i muszą unikać czynników rozpraszających”, bowiem najważniejszym obecnie wyzwaniem są Chiny.

Źródło:http://nationalinterest.org/commentary/the-china-challenge-7372

Opracował: Sebastian Górka