Niespokojny czas w Izraelu - uważa Elliott Abrams z CFR

Email Drukuj PDF

W wywiadzie udzielonym dla Council on Foreign Relations Elliott Abrams, ekspert CFR ds. bliskowschodnich, opisuje obecną sytuację w Izraelu, w którym możliwy rozpad rządzącej koalicji oraz obawy co do amerykańskiej polityki względem Syrii i Iranu są podstawowymi tematami rozmów politycznych.

W pierwszej kolejności Abrams koncentruje się na sytuacji wewnętrznej Izraela, w którym z jednej strony w lipcu tego roku miały miejsce demonstracje o podłożu socjalno-ekonomicznym, z drugiej zaś strony dotychczasowa koalicja grozi rozpadem, głównie za sprawom tzw. Tal Law. Pozwala ono wyłączyć studentów jesziwy z obowiązku powszechnej służby wojskowej, co zdaniem izraelskiego Sądu Najwyższego jest niekonstytucyjne i musi zostać zmienione do końca lipca 2012 roku, a co z kolei doprowadziło do napięć pomiędzy Shaulem Mofazem, liderem Kadimy, a premierem Benjaminem Natanjahu z rządzącej partii Likud. Pierwszy z nich uważa, iż wyłączanie znacznej części obywateli spod wspólnego obowiązku służby wojskowej i ochrony kraju jest niesprawiedliwe, podczas gdy drugi, w dużej mierze uzależniony od poparcia bardziej religijnych partii, jest przeciwnego zdania. Brak porozumienia spowodował wyjście Kadimy z rządzącej koalicji, co nawet jeśli nie oznacza automatycznego upadku rządu, to najprawdopodobniej o kilka miesięcy przyśpieszy planowane na jesień 2013 r. wybory do parlamentu.

Drugim tematem wywiadu była obecna sytuacja w Syrii. Zdaniem Abramska o ile jeszcze do niedawna Izrael był zadowolony z rządów Assada, głównie ze względu na stabilność granicy na Wzgórzach Golan, o tyle obecnie, w momencie, w którym granica znowu stała się niestabilna, Izraelczycy oczekują większego zainteresowania i aktywniejszego działania ze strony Stanów Zjednoczonych. Ich zdaniem poza apelami o ustąpienie Assada, Amerykanie nie podjęli żadnych działań w tym zakresie, podczas gdy finansowe i zbrojne wsparcia syryjskiej opozycji mogłoby znacznie przyczynić się do upadku obecnego reżimu. Równocześnie Izraelczycy uważają, iż gdyby tylko USA skłonne były zapewnić polityczne przywództwo, to kraje takie jak Arabia Saudyjska, Katar, czy Turcja zdecydowałyby się przystąpić do działań mających na celu usunięcie Assada.

Kolejnym poruszonym tematem była kwestia Iranu i jego programu nuklearnego. Zdaniem Abramsa pod tym względem Izraelczycy wydają się być zrezygnowani i nie wierzą w skuteczność działań zarówno Stanów Zjednoczonych i Rady Bezpieczeństwa, jak i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Dodatkowo uważa on, iż Izraelczycy chcieliby odkładać podjęcie jakiejkolwiek decyzji dotyczącej ewentualnego ataku na Iran, licząc albo na skuteczność kolejnych nakładanych sankcji, albo na to, iż w pewnym momencie USA zdecydują się jednak na uderzenie. Abrams podkreśla, iż takie nastawienie wynika zarówno z o wiele większej siły Stanów Zjednoczonych, jak również z obawy przed ewentualnym kontratakiem ze strony Iranu, gdyby Izrael samotnie zdecydował się na uderzenie. Równocześnie wskazuje on, iż nawet jeśli w danym momencie „okno się zamyka”, to jednak nikt nie wie kiedy to może nastąpić.

Zbliżające się wybory prezydenckie w USA są również częstym tematem poruszanym w Izraelu. Jak zaznacza Abrams, Izraelczycy uważnie śledzą kampanię wyborczą. Po pierwsze dlatego, iż nie wiedzą, jak będzie wyglądała bliskowschodnia polityka, mało popularnego u nich, Baracka Obamy, jeśli ten zostanie na drugą kadencję. Po drugie zaś chcą dowiedzieć się czegoś więcej na temat Mitta Romney’a, który jest mało znany w Izraelu.

Podsumowując, Abrams stwierdza, iż ponieważ Izraelczycy nie mają wpływu na wydarzenia w Syrii, będą oni uważnie obserwować działania Amerykanów, pozostałych państw arabskich, czy Turcji w tym zakresie, niemniej nie wyklucza on, iż w przypadku kwestii irańskiej, jeśli tylko uznają, że nadszedł odpowiedni moment, mogą zdecydować się na uderzenie, nawet przed wyborami prezydenckimi w USA.

Źródło: http://www.cfr.org/israel/unsettled-times-israel/p28720

Opracował Sebastian Górka