Salonowa rewolucja w Komunistycznej Partii Chin - widziana przez autora "The New York Times"

Email Drukuj PDF

Michael Wilde na łamach „The New York Times” analizuje sytuację w Komunistycznej Partii Chin, a także zmiany personalne związane z nadejściem kolejnego pokolenia komunistycznych liderów oraz zmiany ideowe, które mogą być skutkiem tych pierwszych. Według autora działania polityczne na szczycie partii omawiane są na wystawnych bankietach, na których zbierają się elity i dyskutują nad potrzebami zmian w partii. Wilde wyraża opinię, że takie spotkania, na których dyskutuje się o kierunkach polityki partyjnej, mogą być szansą na wzrost poparcia dla zmian politycznych w tym kraju, które przyniosą obywatelom zwiększenie swobody w wyborze liderów i możliwość uzyskania rekompensaty za niedogodności ze strony państwa.

Jednakże przeszkodą zmniejszającą szansę na zmiany, może być fakt, że grupy reformatorów przyciągające politycznych zwolenników, są podzielona na frakcje, które nie potrafią zgodzić się ze sobą co do kształtu i sposobu wprowadzenia reform. Fundamentalne zmiany jak np. system prawny poza kontrolą partii, czy wolne wybory z uczciwymi zasadami są widziane nawet przez największych radykałów jako odległe marzenia, lub w najlepszym przypadku część drugiego etapu reform. W dodatku sytuacja polityczna w kraju nie przemawia na korzyść reformatorów. Spektakularny upadek popularnego, nawiązującego do tradycji maoistowskich polityka Bo Xilai, który otwarcie opowiadał się za populistyczną filozofią nie zgadzając się z liderami elit, pokazał konsekwencje i niebezpieczeństwa wiążące się z próbą zmian statusu quo. Cisza, jaką otoczony jest jego przypadek, podkreśla według autora ogromne obawy, że jakiekolwiek zgrzyty w przywództwie mogą prowadzić do jego upadku. W rezultacie niewiele osób obecnie oczekuje, aby partia szybko się przekształciła. I nawet członkowie wnętrza elit, którzy byli przygotowani do omawiania głębszych zmian łącznie z drugim pokoleniem elit, odnoszą korzyści z ochrony swoich własnych przywilejów.

Zhang, historyk niegdyś współpracujący z rządową Chińską Akademią Nauk Społecznych uważa, że w 1989 r. reformatorzy mieli większą przewagę niż obecnie. Twierdzi tak odnosząc się do wydarzeń związanych z prodemokratycznymi protestami studentów, które chociaż cieszyły się wsparciem ważnych liderów partyjnych, zostały zdecydowanie stłumione. Według Zhanga autokracja utworzona na bazie ideologii marksistowskiej, w celu stworzenia drugiej co do wielkości gospodarki na świecie, wydaje się być niezdolna do wprowadzenia takich zmian politycznych, które mogłyby umożliwić jej dalsze przetrwanie.

Wiele osób popierających reformy w Chinach uważa, że są one nieuniknione, ale tylko wtedy, kiedy zostaną przeforsowane przez przewrót społeczny. W ten sposób niezadowoleni z rosnących nierówności, korupcji, zanieczyszczeń i innych chorób społecznych wprowadzą bardziej demokratyczne społeczeństwo – lub wymuszą ostry odwrót w kierunku totalitaryzmu. Wobec tego, jeżeli zmiany nie zostaną dokładnie zaplanowane i wyegzekwowane, Chiny zaryzykują możliwość kolejnego przewrotu podobnego do rewolucji kulturalnej. Mimo iż wielu Chińczyków przypisuje partii wyciągnięcie milionów obywateli z biedy i stworzenie znacznie rozwiniętej klasy średniej, to jednak wiele osób jest niezadowolonych, ponieważ elity nadal zachowują pełną kontrolę polityczną, posiadają ogromne majątki a ich władza nie posiada legitymizacji społeczeństwa. Badania pokazują, ze protesty społeczne w Chinach podwoiły się od 2005 r., mimo iż rząd przestał publicznie podawać ich sumę w 2006 r.

Zmiany polityczne są wspólnym tematem debaty politycznej wielu grup badawczych, a także wewnątrzpartyjnej szkoły trenującej przyszłych liderów. Nadejście zmian w chińskiej polityce wydaje się prawie pewne, jednak nadal toczą się dyskusje dotyczące jedynie kwestii, czy zostaną one rozpoczęte odgórnie czy oddolnie. Wilde podkreśla też, że często krytykowana jest widoczna stagnacja w państwie w czasie rządów Hu Jintao, a zwłaszcza fakt, że partia nie skupiła się na zaspokajaniu potrzeb obywateli, ale raczej na rozbudowie aparatu bezpieczeństwa w celu zahamowania protestów.

Tendencje polityczne pokolenia, które zastąpi Hu Jintao i większość innych członków stałego komitetu politbiura tej jesieni, nie są znane. Plany polityczne Xi Jinpinga, wiceprzewodniczącego ChRL i przyszłego następcy Jintao również nie są znane, mimo że dał on kilka sygnałów podczas przemówień i spotkań, które według analityków mogą być zapowiedzią postępu w polityce. Inni, którzy prawdopodobnie również mogą dążyć do przywództwa, wykazali poparcie dla zmian. Wśród takich osób wymieniane są nazwiska: Li Keqiang, prawdopodobnie przyszłego wicepremiera; wicepremiera Wang Qishan; Li Yuanchao – szefa jednego z najważniejszych partyjnych departamentów i Liu Yandong, prawdopodobnie jedynej przyszłej żeńskiej przedstawicielki stałego komitetu partii. W tych osobach upatrywane są nadzieje na przyszłe zmiany.

Tak zwany „Ruch Nowej Demokracji”, prowadzony przez ekonomistę i dziennikarza Zhanga Mushenga gromadzi zwolenników dla planu opartego na dodaniu mechanizmu kontroli i równowagi do rządów jednej partii i powiększeniu państwowych zasiłków z opieki społecznej. Jednak taki populizm nawiązujący do stylu Mao jest lekceważony przez liderów, a Bo Xiliari, wiodący zwolennik tego poglądu, został obalony z powodu skandalu zeszłej wiosny. Drugi obóz komunistów ma w planach otworzenie partii na wewnętrzną rywalizację, odchodząc jednocześnie od pozorów zjednoczenia i pozwalając frakcjom rywali na zaprezentowanie swoich idei szerszemu gronu odbiorców. Uważają oni, że na dłuższą metę przejrzystość rywalizacji pod komunistycznym szyldem przyczyni się do stworzenia czegoś na kształt jednopartyjnej demokracji. Niestety chińscy reformatorzy nie mogą zgodzić się nawet co do swoich motywacji do działania. Według Wilde’a intelektualiści i dysydenci widzą polityczne otwarcie jak przedmiot wiary, a wielu członków drugiego „czerwonego” pokolenia kieruje się jedynie niezadowoleniem z powodu polityki Hu Jintao, który według nich zrujnował kraj. Jednak sam zakres niezgody prowadzi tych, którzy domagają się zmian do refleksji, że wzniecenie przez nich ruchu społecznego może być o wiele mniej znaczące, niż decyzje komunistycznych intelektualistów dyskutujących swoje teorie na bankietach.

Na koniec autor przywołuje zdanie Mao, który powiedział, że rewolucja nie jest przyjęciem salonowym. Jednak obecnie rewolucja zaczyna stawać się metaforą przyjęcia, na którym podczas rozmów przy obiedzie dyskutowane są strategiczne kwestie dla losów państwa.

Opracowała: Sylwia Nowosińska

Źródło: http://www.nytimes.com/2012/07/18/world/asia/as-china-talks-of-change-fear-rises-on-risks.html?pagewanted=all