Kenneth Waltz: dlaczego Iran powinien mieć bombę atomową?

Email Drukuj PDF

W lipcowo-sierpniowym numerze „Foreign Affairs” Kenneth N. Waltz przedstawia argumentację na rzecz uzyskania przez Iran dostępu do broni atomowej. Jego zdaniem większa równowaga atomowa oznaczać będzie większą stabilność.

Waltz nie zgadza się z powszechnie panującą w Stanach Zjednoczonych, Europie i Izraelu opinią, iż uzyskanie przez Iran bomby atomowej byłoby najgorszym z możliwych rozwiązań obecnego kryzysu politycznego i trwających negocjacji. Wręcz przeciwnie, uważa on, iż „prawdopodobnie byłoby to najlepsze możliwe rozwiązanie”. A przynajmniej dla przywrócenia stabilności na Bliskim Wschodzie.

W pierwszej części swego artykułu Waltz przedstawia trzy możliwe scenariusze rozwiązania obecnej sytuacji. Pierwszy z nich zakłada, iż Iran ulegnie pod wpływem nacisków dyplomatycznych i kolejnych sankcji gospodarczych. Jest to jednak mało prawdopodobne, zważywszy zwłaszcza na przykład Korei Północnej. Tym samym, jeśli Iran będzie chciał pozyskać broń atomową, zapewne tak się stanie, bez względu na ilość i skalę kolejnych sankcji. Zdaniem Waltza działania obliczone na ustąpienie Iranu z obecnego stanowiska mogą spowodować, iż władze w Teheranie poczują się jeszcze bardziej narażone na ataki z zewnątrz, i tym bardziej będą poszukiwać ochrony w postaci broni atomowej.

Wedle drugiego scenariusza Iran, podobnie jak obecnie Japonia, miałby zdolność do produkcji, natomiast nie posiadałby samej broni atomowej. Innymi słowy w razie potrzeby w krótkim okresie czasu byłby zdolny wyprodukować broń, a w międzyczasie mógłby się cieszyć ze wszystkich korzyści jej posiadania (np. bezpieczeństwa), bez równoczesnych minusów, w tym międzynarodowej izolacji i potępienia. Jedyny problem, zdaniem Waltza, polega na tym, iż nie wszystko mogłoby zadziałać zgodnie z pierwotnym założeniem. O ile bowiem Stany Zjednoczone i ich europejscy partnerzy mogliby zaakceptować powyższe rozwiązanie, o tyle dotychczasowe stanowisko Izraela pozwala zakładać, iż w dalszym ciągu pozostałby on nie-usatysfakcjonowany. W rezultacie, dalsze działania Izraela mające na celu zniszczenie irańskiego programu nuklearnego, np. poprzez sabotaż lub próby zabójstw, mogłyby skłonić Teheran do wniosku, że mimo wszystko nie warto zadowalać się połowicznymi rozwiązaniami, i należy dokończyć proces zbrojeniowy.

Kontynuacja dotychczasowych starań i oficjalne testy z użyciem broni atomowej, które stanowiłyby trzeci scenariusz, są, zarówno dla Izraela, jak i Stanów Zjednoczonych niedopuszczalne, i wedle ich stanowiska stanowią zagrożenie dla światowego bezpieczeństwa oraz ich samych. Zdaniem Waltza jest to typowe stanowisko dla państw o statusie światowych potęg atomowych, niemniej uważa on, iż w rzeczywistości każde państwo wchodzące do tego grona przynosiło więcej regionalnej i międzynarodowej stabilności, aniżeli zagrożenia. Równocześnie wskazuje on, że to co w największym stopniu wpływa na niestabilność regionu Bliskiego Wschodu, to ciągnący się od 40 lat izraelski monopol atomowy. Działania mające strzec owego monopolu, w tym atak na Irak w 1981 r. i na Syrię w 2007 r., są rozwiązaniem krótkoterminowym, ponieważ w dłuższym okresie czasu wpływają na rosnącą niestabilność całego regionu. W efekcie, Waltz twierdzi, że „obecne napięcia są najlepiej widoczne nie jako wczesne stadium relatywnie krótkiego kryzysu związanego z irańskim programem atomowym, ale jako finalny etap trwającego od dekad kryzysu atomowego na Bliskim Wschodzie, który zakończy się dopiero wtedy, kiedy przywrócona zostanie równowaga militarna”.

W drugiej części swego artykułu Waltz zauważa, iż całe zamieszanie wokół irańskiego programu nuklearnego i związane z tym wyolbrzymianie potencjalnego zagrożenia wynika z niezrozumienia funkcjonowania państw w systemie międzynarodowym.

Jego zdaniem pierwszym błędem jest już założenie, iż reżim irański jest nieracjonalny. W rzeczywistości bowiem Iran nie jest rządzony przez osoby niepoczytalne, ale przez całkowicie racjonalnych liderów, dla których podstawowym zadaniem jest przeżycie. Pomimo ostrej retoryki, irańscy przywódców nie prowadzą polityki samo-destrukcyjnej, dlatego też „byłoby wielkim błędem gdyby decydenci w Stanach Zjednoczonych i Izraelu zakładali odwrotnie”. Waltz podkreśla również, iż błędem są dotychczasowe działania amerykańskich i izraelskich polityków, które nie tylko zakładają uznanie irańskiego reżimu za niepoczytalny, ale również argumentują, iż „logika nuklearnego odstraszania nie zadziała w przypadku Republiki Iranu”. W praktyce pozyskanie broni atomowej i atak na Izrael oznaczałby dla Iranu nie tylko masowy odwet, ale i zniszczenie wszystkiego co do tej pory udało się osiągnąć. Dlatego też Waltz uważa, iż nawet jeśli nie można być całkowicie pewnym irańskich intencji, to jednak bardziej realne jest założenie, że Iran chce pozyskać broń atomową w celu zwiększenia swojego bezpieczeństwa a nie powiększenia swoich zdolność ofensywnych. Jako przykład racjonalnego działania władz w Teheranie Waltz podaje brak zamknięcia cieśniny Ormuz w momencie, gdy UE ogłosiła embargo na dostawy irańskiej ropy.

Równocześnie Waltz odrzuca obawy tej części polityków i ekspertów sugerujących, iż nawet racjonalnie działający reżim irański może zacząć działać bardziej agresywnie i/lub wspierać międzynarodowy terroryzm. Zdaniem Waltz taki scenariusz jest również mało prawdopodobny, tym bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę historię po 1945 r., która wskazuje, że w momencie, w którym dane państwo znajdzie się w posiadaniu broni atomowej jest ono pod czujnym okiem światowych mocarstw. Jako przykłady Waltz wymienia maoistyczne Chiny, Pakistan i Indie, państwa, które wraz z uzyskaniem dostępu do broni atomowej złagodziły swoją politykę. W rezultacie, jest mało powodów sugerujących, iż Iran zmieni ten trend. Jeśli zaś chodzi o możliwość dostarczenia terrorystom broni atomowej to, zdaniem Waltza, tu również istnieje małe prawdopodobieństwo takiego scenariusza. Przede wszystkim wynikać by to miało z coraz skuteczniejszych metod amerykańskiego wywiadu w działaniach przeciw proliferacji broni atomowej. Dodatkowo przeszkodą byłby zdaniem Waltza brak Teheranu całkowitej kontroli nad poczynaniami terrorystów, dlatego jeśli Iran wejdzie w posiadania zdolności do produkcji broni atomowej „będzie miał każdy powód, aby utrzymać całkowitą kontrolę na swoim arsenałem jądrowym”.

Trzecia obawa, którą Waltz uważa za przesadzą, dotyczy scenariusza, w którym, podążając śladem Iranu, pozostałe państwa regionu będą chciały rozpocząć własne programy nuklearne, co w konsekwencji może doprowadzić do wyścigu zbrojeń w rejonie Bliskiego Wschodu. Zdaniem Waltza, jeśli uzyskanie przez Izrael dostępu do broni atomowej w latach sześćdziesiątych nie spowodowało gwałtownego wyścigu zbrojeń, nie ma podstaw by uważać, iż w przypadku Iranu będzie inaczej. Izrael znajdujący się wówczas w stanie wojny z większością państw arabskich był bowiem o wiele poważniejszym zagrożeniem, niż jest nim obecnie Iran.

Podsumowując Waltz uważa, iż podobnie jak to było w przypadku napięć na linii Pakistan-Indie, tak też pozyskanie przez Iran broni atomowej spowoduje, iż konflikt irańsko-izraelski zostanie załagodzony. Nawet jeśli dojdzie do napięć, to podczas eskalacji kryzysu zadziała mechanizm wzajemnego odstraszania się, który jak pokazuje historia, jeszcze nigdy nie doprowadził do wybuchu wojny na pełną skalę pomiędzy dwom państwami posiadającymi arsenały jądrowe. W rezultacie może to oznaczać, iż dołączenie Iranu do grona państw „atomowych” sprawi, że sytuacja na Bliskim Wschodzie okaże się bardziej stabilna niż obecnie.

http://www.foreignaffairs.com/articles/137731/kenneth-n-waltz/why-iran-should-get-the-bomb