Czystki etniczne w Birmie - krytyka z łam "The New York Times"

Email Drukuj PDF

 

Moshahida Sultana Ritu, ekonomistka i wykładowca na University of Dhaka w Bangladeszu na łamach “The New York Times” porusza problem czystek etnicznych w Birmie obwiniając za trudną sytuację w tym kraju oba graniczące ze sobą państwa: Birmę i Bangladesz. Według Ritu demokracja w Birmie do pewnego czasu rokowała bardzo dobrze, jednak obecnie sytuacja się pogorszyła. Na poprawę nie wpływa nawet fakt, że  demokratyczna aktywistka Daw Aung San Suu Kyi zdobyła miejsce w parlamencie i  udała się w podróż do Oslo, aby odebrać zdobytą w 1991 pokojową Nagrodę Nobla.

W okolicach granicy z Bangladeszem pogrom populacji muzułmanów nazywanych Rohingyas rozpoczął się w sierpniu. Jest on określany jako skutek negatywny związany z transformacją demokratyczną Birmy. Okrucieństwa w stosunku do plemienia Rohingya zdarzały się od czasu odzyskania przez Birmę niepodległości w 1948. Konstytucja uniemożliwia członkom tego muzułmańskiego plemienia zdobycie obywatelstwa, ponieważ ich przodkowie nie mieszkali na tym terenie, kiedy w XIX wieku znalazł się on pod panowaniem Brytyjczyków. Również obecnie, kiedy militarne reguły przestały być surowo przestrzegane, Birmańczycy dążą do tego, aby przepędzić Rohingya z kraju. Członkowie tego plemienia dokonali m. in. gwałtów i morderstw buddyjskich kobiet, które były poprzedzone atakami na Rohingya i innych muzułmanów, również przynoszącymi liczne ofiary. Według Amnesty International krajowe siły bezpieczeństwa zarządziły masowe aresztowania muzułmanów, które połączyły się z niszczeniem tysięcy należących do nich domów. Z tego powodu prześladowani podejmowali próby przepłynięcia do pobliskiego Bangladeszu, ale dla części z nich zakończyło się to śmiercią.

Poruszając temat Birmy Ritu zarzuca krajowym mediom stronniczość twierdząc, że przedstawiły Rohingya w roli terrorystów  i zdrajców. W połowie czerwca w celu zatrzymania przemocy rząd ustanowił stan wyjątkowy, ale mimo to użyto sił bezpieczeństwa, aby spalić domy i wygnać Rohingya z zamieszkiwanych przez nich miejscowości. Prezydent Birmy zasugerował, że kraj powinien poradzić sobie z kryzysem za pomocą wydalenia tej populacji muzułmanów, przedstawił również ONZ propozycję przesiedlenia tych plemion, na co ONZ zareagowało szybką odmową. Ritu sprzeciwia się poglądowi, że przemoc w Birmie to tylko zamieszki na tle religijnym i uznaje, że są to wspierane przez państwo czystki etniczne, a także rozważa kwestię bierności społeczności międzynarodowej czy też brak presji na przywódcach Birmy aby zmienić sytuację w tym kraju. Wyraża również niezadowolenie z powodu braku reakcji ze strony San Suu Kyi na ten temat. Ritu uznaje, że  sytuacja ta nie wywołała międzynarodowego oburzenia, ponieważ Birma stała się celem inwestycji. Dlatego też USA, Unia Europejska i Kanada zaakceptowały sposób przeprowadzania demokratycznej transformacji i znacznie ograniczyły sankcje ekonomiczne, które zaczęto nakładać po 1988.

Problemy Rohingya zaczęły się od bezpaństwowości i odmówienia im możliwości uzyskania obywatelstwa, za co wg Ritu odpowiedzialna jest Birma. Ekspertka zarzuca San Suu Kyi unikanie pytań o te kwestie i sugeruje, że noblistka powinna użyć swojej pozycji aby podkreślić kwestię obywatelstwa będącego podstawą praw wszystkich ludzi. Piątego lipca również sekretarz generalny Organizacji Islamskiej Współpracy Ekmeleddin Ihsanoglu zaapelował do niej, aby zabrała głos w tej sprawie. Według Ritu granica Bangladeszu z Birmą nie jest odpowiednio chroniona i wielu Rohingya próbowało ją przepłynąć. Ale mimo że dotychczas Bangladesz udzielał schronienia takim uchodźcom, obecnie zrezygnował z tej praktyki z powodu obaw przed przytłoczeniem ich kolejnym napływem. Obecnie takie obawy wzbudziły niechęć obywateli Bangladeszu do uchodźców Rohingya i przyczyniły się do decyzji rządu, który próbował wyprzeć ich z kraju bez udzielania im wsparcia. Jednak po tym jak niektórzy mieszkańcy postanowili mimo ryzyka aresztowania udzielić uchodźcom schronienia w swoich domach, rząd zaczął oferować pomoc humanitarną zanim odesłał ich zpowrotem na ich łodzie.

Według ekspertki Bangladesz powinien chronić uchodźców, tak jak to robił w przeszłości, zwłaszcza, że nalega na to społeczność międzynarodowa. Mimo to świat powinien zainteresować się również Birmą, która wprowadzając demokrację, jednocześnie zostawia tysiące bezpaństwowców własnemu losowi i wydala ich z kraju, w którym od wieków żyły ich rodziny.

Opracowała: Sylwia Nowosińska

http://www.nytimes.com/2012/07/13/opinion/ethnic-cleansing-of-myanmars-rohingyas.html?_r=1&hp