The National Interest: zmierzch Pax Americana

Email Drukuj PDF

W majowo-czerwcowym numerze The National Interest Christopher Layne, professor uniwersytetu Texas A&M, dowodzi, iż „era amerykańskiej dominacji zbliża się ku końcowi” a najważniejsze pytania przed którymi stoją amerykańscy liderzy dotyczą tego, co zastąpi stary ład i jak w nowym porządku Stany Zjednoczone będą mogły bronić swoich interesów?

W pierwszej kolejności Layne odrzuca zapewnienia wiodących polityków, w tym zwłaszcza przedstawicieli obecnej administracji tj. Hilary Clinton i Baracka Obamy, wedle których nadchodzi „nowy amerykański moment”, który położy „fundamenty pod amerykańskie przywództwo mające trwać w nadchodzących dekadach”. Porównując podobne wypowiedzi do stanowiska lorda Salisburego na temat zmierzchu imperium brytyjskiego, uważa on, iż „takie protesty, nie mogą zapobiec rzeczywistym wydarzeniom, które wspólnie podważają ład międzynarodowy [ukształtowany] po 1945 r., często zwany Pax Americana, w którym Stany Zjednoczone stosowały swoją przemożną władzę do kształtowania i kierowania globalnymi wydarzeniami. Ta era amerykańskiej dominacji dobiega końca”.

Końca dobiegają również amerykańskie zdolności do zarządzania globalną gospodarką i bezpieczeństwem, aczkolwiek Layne uważa, iż nie oznacza to natychmiastowego upadku roli i znaczenia USA. Chodzi mu bardziej o fakt, iż światowy porządek, który nastąpił wraz z końcem drugiej wojny światowej i trwał przez blisko 70 lat „znika ze sceny” a w przyszłości w jego miejsce pojawi się nowy ład, który jest obecnie w trakcie procesu kształtowania się. W rezultacie „na razie i na jakiś czas, Stany Zjednoczone pozostaną primus inter pares najsilniejszym z głównych mocarstw – choć nie ma pewności, czy utrzymają tę pozycję w ciągu najbliższych dwudziestu lat. Niezależnie od tego, siła Ameryki i wpływ w międzynarodowym systemie politycznym zmniejszy się znacznie od tego, jaki był podczas apogeum Pax Americana”.

W opinii Layne’a jest wiele znaków przemawiających za kształtującym się nowym porządkiem międzynarodowym, z czego na pierwszy plan wysuwają się Chiny i ich zdumiewająco szybki wzrost gospodarczy: wedle danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego w ciągu bieżącej dekady Chiny zrównają się lub wyprzedzą USA pod względem udziału w światowym PKB i pozycji największej gospodarki świata, natomiast już teraz są światowym liderem w produkcji (według Financial Times aż 58 proc. dochodów w Ameryce pochodzi z dywidend i odsetek, nie zaś z produkcji). Równocześnie ze wzrostem gospodarczym idzie w parze wzrost chińskich wydatków na zbrojenia i armie, który wg The Economists ma zrównać się z amerykańskim odpowiednikiem w 2025 roku.

Druga najważniejsza przyczyna zmierzchu amerykańskiej dominacji leży po stronie samych Stanów Zjednoczonych, które „mając interesy w całej Azji, na Bliskim Wschodzie, Afryce, Europie i na Kaukazienie wspominając o roli pilnowania na światowych szlaków morskich i ochrony obywateli Stanów Zjednoczonych przed islamskimi terrorystami – [są] strategicznie zbyt rozciągnięte [i] będą musiały ograniczyć swoją aktywność [międzynarodową]”.

Z kolei w sferze wewnętrznej, odwołując się do książki Paula Kennedy’ego Rise and Fall of the Great Powers, Layne podkreśla, iż pojawiające się w latach 80-tych pytania o strukturalne, fiskalne i gospodarcze przyczyny upadku mocarstw znalazły swoje odzwierciedlenie w 2008 r. i są w centrum dzisiejszej debaty na temat perspektyw gospodarczych. Ciągnące się problemy gospodarcze w USA (m.in. zbyt duża konsumpcja, malejące oszczędności, trwały deficyt w handlu i rachunkach bieżących, spowolniony wzrost gospodarczy, oraz federalny deficyt budżetowy zwiększający wzrost długu narodowego), pojawiające się wątpliwości co do możliwości skutecznego ich rozwiązania oraz starania Chiny o umiędzynarodowienie renminbi dają powody, aby obawiać się o prymat dolara w ciągu najbliższych dwóch dekad. Jak bowiem wskazuje historia, dominująca waluta międzynarodowa pochodzi z kraju o największej gospodarce.

Równocześnie, pomijając nawet przyszły los dolara, Layne uważa, że oczywistym jest, że Stany Zjednoczone muszą przywrócić swoje finanse publiczne do porządku, co wymagać będzie kombinacji cięć budżetowych, ograniczenia praw do zasiłków, wzrostu podatków i stóp procentowych. To z kolei ograniczy ilość dostępnych środków przeznaczanych na obronność i bezpieczeństwo narodowe, co przełoży się na dalsze pogarszanie się zdolność Ameryki do odgrywania swojej tradycyjnej roli globalnego gwaranta stabilności i porządku.

Spadająca rola tzw. hard power spowoduje, że USA stracą na znaczeniu również w kwestii prestiżu i tzw. soft power, co przy wewnętrznych ograniczeniach skutkować będzie przyśpieszeniem przesunięć w światowym podziale władzy. O ile jednak najbliższe dekady zadecydują w jakim kierunku będą zmierzały te zmiany i jaką rolę w transformacji całego systemu odegrają Stany Zjednoczone, o tyle obecnie można mówić o okresie przejściowym. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku zmierzchu Pax Britannica, okresy globalnej transformacji mogą być chaotyczne, nieprzewidywalne, bardzo długie i krwawe. Niemniej jednak to, w jaki sposób kształtować się będzie obecny etap przejściowy, to zdaniem Layne’apytanie otwarte i jedno z wielkich imponderabiliów dla dzisiejszego świata”.

Obecnie Pekin ma na celu zdominowanie regionu Azji Południowo-Wschodniej, co musi prowadzi do rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi, które będąc regionalnym hegemonem od czasów zakończenia II wojny światowej uznają każdą zmianę status quo za zagrożenie, któremu należy się przeciwstawić. W opinii Layne’a, ponieważ w geopolityce dwa wielkie mocarstwa nie mogą jednocześnie być hegemonem w tym samym regionie, ten konkurs regionalnej dominacji napędzać będzie eskalację napięcia i ewentualnie może doprowadzić do wojny. jest to tym bardziej możliwe, zwłaszcza jeśli punkty zapalne, które mogłyby wywołać chińsko-amerykański konflikt, obejmują niestabilny Półwysep Koreański, sporny statusu Tajwanu, czy rywalizacją o kontrolę ropy naftowej i innych zasobów naturalnych. Równocześnie nie tylko rywalizacja z Chinami, ale również wzrastająca rola pozostałych regionalnych mocarstw tj. Brazylii, Indii, Rosji a nawet Turcji, czy Indonezji, dążących do przekształcenia międzynarodowego systemu w sposób, który odzwierciedlałby ich własne interesy, normy i wartości, może prowadzić do kolejnych napięć i sporów.

Podsumowując, podobnie jak kiedyś Pax Britannica tak obecnie Pax Americana dobiega końca a Stany Zjednoczone mogą skutecznie łagodzić swój upadek w ciągu najbliższych kilku dekad tylko wtedy, gdy najpierw uznają go za rzeczywistość. Niemniej podstawowy problem w USA stanowi niechęć dostrzeżenia tego faktu. Od tego zaś zależeć będą podejmowane decyzje, które w ciągu następnych dwóch dekad, określą, czy Ameryka będzie w stanie „upadać z gracją”, zachowując przy tym tyle dotychczasowej władzy ile będzie możliwe, czy też doświadczy gwałtownego upadku, który w sposób dramatyczny zmniejszy amerykańskie znaczenie w świecie. Niezależnie od tego, zdaniem Layne’a, „Amerykanie będą musieli dostosować się do nowego porządku, akceptując utratę niektórych elementów życia narodowego, które uznawali za pewnik”.

Źródło: http://nationalinterest.org/article/the-global-power-shift-west-east-6796

Opracował Sebastian Górka