The American Interest: problem z Magnitsky Bill

Email Drukuj PDF

Przyjęcie Rosji do Światowej Organizacji Handlu jest problemem dla amerykańskiego Kongresu, ponieważ z jednej strony przepisy WTO obligują Stany Zjednoczone do ustanowienia wolnego handlu z Rosją, z drugiej strony amerykańscy politycy nie chcą „nagradzać” w ten sposób państwa, w którym na co dzień łamane są prawa człowieka. Kongresmani nie chcą uchylić tzw. poprawki Jackson-Vanik z 1974, która reguluje m.in. wyrażenie zgody na udzielanie krajom o nierynkowej gospodarce klauzuli Permanent Normal Trade Relations (amerykański odpowiednik klauzuli największego uprzywilejowania w handlu międzynarodowym). W praktyce oznacza to, iż USA nie mogą nawiązać swobodnego i nieograniczonego handlu z Rosją, z kolei Rosja ogranicza dostęp amerykańskich firm do jej rynku.

Z punktu widzenia kongresmanów najlepszym rozwiązaniem obecnej sytuacji byłaby zamiana jednego prawa chroniącego przestrzeganie praw człowieka na drugie. Tym samym część z nich gotowa jest uchylić poprawkę Jackson-Vanik pod warunkiem, że w życie wprowadzony zostanie tzw. Magnitsky Bill.

Magnitsky Bill jest aktem prawnym, którego nazwa pochodzi od Siergieja Magnitskiego, rosyjskiego prawnika walczącego z korupcją, niesłusznie oskarżonego o finansowe defraudacje, który w wyniku złego traktowania i odmowy dostępu do leczenia zmarł w moskiewskim więzieniu w 2009 roku. W swoich założeniach wymierzony jest on w rosyjskich urzędników, którym ze względu na korupcję i łamanie praw człowieka zabrania się wjazdu na terytorium Stanów Zjednoczonych oraz zamraża ich wszelkie aktywa bankowe zdeponowane w amerykańskich bankach. Tym samym zamiana Jackson-Vanik na Magnitsky Bill pozwoliłaby Stanom Zjednoczonym zarówno na prowadzenie wolnego handlu z Rosją, przy jednoczesnym nacisku na przestrzeganie praw człowieka w Rosji.

Zdaniem Raymonda Sontaga z The American Interest jest mało prawdopodobne, aby nowe prawo w jakikolwiek sposób wpłynęło na poprawę obecnego prawodawstwa w Rosji. Przede wszystkim korupcja i wykorzystywanie systemu sprawiedliwości przez urzędników jest dla nich zbyt intratne, nawet za cenę braku dostępu do amerykańskich kont bankowych. W opinii Sontaga, ci, którzy uważają, że Magnitsky Bill jest w stanie coś zmienić, niedoceniają skali problemu. Wedle dostępnych danych rosyjski biznes płaci w formie łapówek aż 462 miliardy dolarów rocznie, co stanowi 31 proc. rosyjskiego PKB. Co więcej, jak pokazują niektóre sondaże, osoby w wieku 18-30 lat w pierwszej kolejności dążą do zrobienia kariery w służbie publicznej, która pomimo niskich płac, daje możliwość szybkiego wzbogacenia się dzięki przyjmowaniu korzyści majątkowych. Przy równoczesnym braku chęci zmiany sytuacji i wystarczających reform ze strony rządu, jakiekolwiek prawodawstwo w USA nie zmieni dotychczasowego funkcjonowania całego systemu.

Sontag zwraca również uwagę na międzynarodowy wymiar Magnitsky Bill, odzwierciedlający szerszy problem w amerykańskiej polityce zagranicznej. Wprowadzenie proponowanej legislatywy nie tylko nie poprawiłoby przestrzegania praw człowieka, ale podważałoby dotychczasowe działania obecnej administracji i pogorszyło, i tak nienajlepsze, bilateralne stosunki z Rosją. Dodatkowo, stałoby to w ostrym kontraście do amerykańskiej polityki względem Chin, gdy w tym przypadku zniesiono poprawkę Jackson-Vanik w momencie przystąpienia Pekinu do WTO w 2001 roku. Takie działanie nie wynikało z braku troski o prawa człowieka w Chinach, ale było spowodowane znaczeniem amerykańsko-chińskiej wymiany handlowej, która jest dziesięciokrotnie większa aniżeli wymiana pomiędzy Rosją a Stanami. Tym samym poprawne interesy z Chinami były i są dla Amerykanów o wiele ważniejsze niż dbanie o prawa człowieka. Równocześnie, nawet gdyby wykorzystać luki prawne w samym Magnitsky Bill, to władze USA i tak nie zdecydują się na ich wykorzystanie, tak aby nie narażać stosunków z innymi państwami.

Podsumowując, to czy USA wprowadzą prawo w rodzaju Magnitsky Bill nie będzie zależeć od chęci obrony i zapewnienia przestrzegania praw człowieka w Rosji, ale od ich gospodarczych interesów. Jak bowiem pokazuje przykład Chin, USA nie są odporne na brak kontaktów gospodarczych. Zatem dopóki w USA mało kto uważa Rosję za gospodarcze, czy militarne zagrożenie, dopóty takie prawodawstwo ma szanse wejść w życie, niemniej zdaniem Sontaga, w momencie w którym zmieni się sposób postrzegania Rosji nie będzie miało ono racji bytu.

Źródło: http://www.the-american-interest.com/article.cfm?piece=1252

Opracował Sebastian Górka