Zdaniem amerykańskich think-tanków Iran to nierozwiązywalny dylemat?

Email Drukuj PDF

Napięte relację na linii Waszyngton-Teheran są w ostatnim czasie powodem wielu analiz, raportów i komentarzy, w których eksperci zastanawiają się nad tym, czy siłowe rozwiązanie kwestii irańskiej tj. prewencyjny atak z powietrza jest jedyną możliwością powstrzymania Iranu przed pracami nad programem atomowym.

Zdaniem Jamesa Carafano z The Heritage Foundation cała wina za obecną sytuację leży tylko po stronie przywódców w Teheranie, stanowiących największą przeszkodę na drodze do pokoju w regionie: zarówno poprzez wspieranie ataków terrorystycznych, jak i kierowanie militarnych gróźb pod adresem innych państw. Dlatego amerykańska strategia względem Iranu powinna, po pierwsze uznać prawo Izraela do samoobrony, udzielając mu niezbędnego wsparcia w momencie gdyby zdecydował się na atak wyprzedzający. Po drugie, jednoznaczne ostrzec Iran, że każde działanie wymierzone w Stany Zjednoczone będzie wiązało się z „właściwą odpowiedzią”. Równocześnie USA powinny zaproponować polityczne i ekonomiczne środki dla zwykłych mieszkańców Iranu, dzięki którym odstąpiliby oni od chęci posiadania broni atomowej. Carafano uwzględnia również użycie dyplomacji, aczkolwiek w jego opinii jej rola powinna być mocno ograniczona, szczególnie do momentu w którym irańskie władze podejmą „znaczące i weryfikowalne kroki”.

Odmienne zdanie prezentują z kolei Malou Innocent i Jonathan Owen z Cato Institute, którzy uważają, iż agresywna polityka może doprowadzić do kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie, albo przynajmniej wzmocnić przekonanie władz w Teheranie o potrzebie posiadania bomby atomowej. Co więcej, założenie o krótkiej wojnie z ograniczonymi celami może powstrzymać Iran od produkcji brani atomowej jest wadliwe: atak z powietrza nie zniszczy w całości irańskich kompleksów atomowych ukrytych pod ziemią, co wymagać będzie kolejnych ataków za 1-2 lata. Eksperci Instytutu Katona odrzucają również opinię jakoby Iran posiadający broń atomową był realnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych w najbliższym okresie czasu. A nawet jeśli, Amerykanie są wstanie zapewnić szybkie i całkowite zniszczenie terytorium Iranu, m.in. przy użyciu broni atomowej. Również często analizowane bezpieczeństwo Izraela nie jest zagrożone (wskazują tu szczególnie na tzw. sceond-strike capability). Podsumowując, zdaniem Innocent i Owena „dopóki Amerykanie nie chcą walczyć z Irańczykami na śmierć – potencjalnie co kilka lat – Waszyngton musi przestać polaryzować sytuację. Agresywna polityka i retoryka nie przynosi pożytku naszemu bezpieczeństwu”.

Pośrednie stanowisko zajmuje Anthony H. Cordesman z Center For Strategic & International Studies, zdaniem którego narastający konflikt jest szczególnie nieporządny, zwłaszcza biorąc pod uwagę rosnące ceny paliw (konflikt zbrojny dodatkowo zablokowałby zapewne na kilka tygodni cieśninę Ormuz i transport ropy dalej na Zachód), niestabilną sytuację w regionie Bliskiego Wschodu i mocarstwowe plany władz w Teheranie. Dlatego żadne rozwiązanie nie jest dobre: jedyny wybór to ten pomiędzy prewencyjnym atakiem, którego konsekwencję są niemożliwe do przewidzenia, albo doktryną powstrzymywania i życiem z czymś, co łatwo może okazać się regionalnym wyścigiem zbrojeń nuklearnych. Dlatego też obecnie jedynym wyjściem jest opcja „czekania”; nie dlatego, że jest ona najlepsza, ale dlatego, że jest najmniej zła ze wszystkich złych opcji. Wiąże się ona z dużym ryzykiem zarówno w perspektywie krótko i długo terminowej, niemniej zapewnia czas, niezbędny do dialogu albo dla skuteczności wcześniej podjętych sankcji. Jak podkreśla Cordesman wojna jest doskonałą receptą na nieprzewidywalne i niekontrolowane wydarzenia, należy jednak pamiętać, że ta sama wojna niesie za sobą niechciane i niepożądane konsekwencje.

Źródła:

http://blog.heritage.org/2012/03/09/end-game-in-iran/

http://articles.nydailynews.com/2012-03-08/news/31137775_1_nuclear-weapon-nuclear-program-nuclear-facilities

http://csis.org/publication/iran-waiting-option

Opracował Sebastian Górka