Heritage Foundation: Obama niesłusznie porzuca Europę

Email Drukuj PDF

Przesunięcie środka ciężkości polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych z Europy do Azji jest procesem, który przybiera na sile. Proces ten przebiega dosyć drastycznie, dlatego budzi tak wiele kontrowersji wśród amerykańskich ekspertów zajmujących się polityką zagraniczną. – Europa budzi mniejsze zainteresowanie administracji Baracka Obamy niż jakiejkolwiek innej po 1945 roku – podsumowują eksperci Heritage Foundation Nile Gardiner i Ted R. Bromund.

Specjaliści twierdzą, iż na Starym Kontynencie postępuje osłabienie relacji z Wielką Brytanią i krajami Europy środkowo-wschodniej, naturalnymi niegdyś sojusznikami USA. Rezygnacja z części przedsięwzięć umacniających relacje transatlantyckie podyktowana była chęcią „resetu” relacji z Rosją. „Pivot to Asia”, jak Amerykanie nazywają zwiększone zainteresowanie regionem Pacyfiku kosztem Europy, objawia się także w sferach ekonomicznych i militarnych.

Według ekspertów Heritage Foundation, relacje transatlantyckie słabną między innymi za sprawą „fiaska centralizacji Unii Europejskiej”. Kłopoty strefy euro, rosnące bezrobocie, i słabnąca konkurencyjność gospodarek unijnych są efektem postępującej od dziesięcioleci integracji ekonomicznej i politycznej, która niewystarczająco respektowała suwerenność poszczególnych narodów. Daleko od ideałów pozostawały także kwestie wolności gospodarczej i demokratycznej odpowiedzialności rozumianych poprzez pryzmat Stanów Zjednoczonych. Taka Unia Europejska kształtuje ponadto postawy niechęci wobec USA, oraz ich wizji porządku światowego.

Stany Zjednoczone powinny przestać wspierać pogłębiającą się integrację UE zarówno  w sferze politycznej jak i ekonomicznej. Unia – zdaniem autorów opracowania – potrzebuje więcej wolności i determinacji w samookreślaniu swoich interesów i sposobów ich osiągania. Stany Zjednoczone powinny natomiast względem Europy powziąć działania, które ujęte jako wskazówki dla administracji Baracka Obamy autorzy sprecyzowali w pięciu punktach.

Po pierwsze, Gardiner i Bromund uważają, że należy wspierać suwerenność państw składających się na Unię Europejską. Stanom Zjednoczonym łatwiej i wygodniej podejmuje się bilateralne rozmowy a niżeli z instytucjami unijnymi. Rozmowy takie są efektywniejsze, bardziej reprezentują interesy zainteresowanych podmiotów, oraz nie są napiętnowane obecnością stron trzecich. Szczególnie istotnymi elementami tego typu negocjacji są: przywrócenie najważniejszego sojuszu z Wielką Brytanią, powrócenie do projektu tarczy antyrakietowej, oraz rozszerzenie programy wizowego Visa Waiver Program.

Po drugie, Stany Zjednoczone powinny wspierać idee wolności gospodarczej. Jest to równoznaczne z brakiem poparcia dla euro, jako waluty opartej na projekcie politycznym. Według ekspertów, strefa euro się rozpadnie, a USA nie powinny w tym procesie przeszkadzać.

Trzecim istotnym czynnikiem polityki względem Europy musi być skoncentrowanie się na odbudowie wyjątkowych relacji ze Zjednoczonym Królestwem. Pomimo zacieśniania współpracy wojskowej i wywiadowczej, administracja Obamy zaniedbała relacje z Wielką Brytanią, popierając Argentynę w sporze o Falklandy. Wielka Brytania, która wyznając te same wartości co Stany Zjednoczone, powinna być absolutnie kluczowym ich sojusznikiem.

Po czwarte, NATO musi pozostać wiodącą instytucją zapewnienia bezpieczeństwa regionu transatlantyckiego. Aby zapewnić tej instytucji funkcje operacyjne, USA muszą przekonać partnerów z Europy o konieczności rozbudowy swoich potencjałów militarnych. Wysiłek ten jest konieczny, aby sprostać rozszerzającym się wpływom rosyjskim szczególnie w Europie Wschodniej i w rejonie Kaukazu.

Wreszcie po piąte, i chyba najważniejsze -  Waszyngton musi utrzymać zaangażowanie militarne w swoich bazach na terenie Europy. Obecność 80 000 ludzi w 28 bazach na terenie Starego Kontynentu jest wyrazem wysiłku dla zapewnienia bezpieczeństwa krajom Sojuszu Północnoatlantyckiego. Bazy te pozwalają wspierać sojusznicze armie w szkoleniach, oraz reagować na zagrożenia płynące z Bliskiego Wschodu lub pogranicza Europy i Azji. Ograniczanie zaangażowania w bazach wojskowych jest zatem działaniem krótkowzrocznym; pozostawia Europę samą sobie, nie generuje oszczędności, oraz podważa ideę funkcjonowania NATO.

Rzeczywistość zmieniła się od upadku Żelaznej Kurtyny. Zdaniem Nile’a Gardinera i Teda Bromunda cedowanie coraz większej ilości władzy do Brukseli zaczęło zagrażać suwerenności państw, a próby centralizacji fiskalnej ograniczają wolność gospodarczą. Starania o utrzymanie strefy euro z kolei generują wrażenie politycznej niestabilności. Wszystko to nakazuje zmienić nastawienie do procesów integracyjnych w Europie – przestać je wspierać – a nawet stanąć do nich w opozycji.

Źródło: http://www.heritage.org/research/reports/2012/03/5-conservative-principles-that-should-guide-us-policy-on-europe

Opracował Kamil Zając