American Interest: USA muszą opłacić nową strategię obrony albo z niej zrezygnować

Email Drukuj PDF

Nowa strategia Departamentu Obrony USA stała się faktem. Europa schodzi na drugi plan, a Stany Zjednoczone, jako region szczególnej uwagi,  wyznaczyły obecnie region Azji i Pacyfiku. Publicyści amerykańscy widzą w tym kontekście analogię między obecną sytuacją a tą sprzed stu lat i porównują Chiny do ówczesnych Prusów. Podobieństwo polega na tym, że tak jak dawniej Prusacy, tak dziś Chińczycy stają się potęgą mającą ambicję zakwestionować międzynarodowe status quo. Rosnące napięcie może, zdaniem Jamesa Poulusa piszącego dla American Interest, doprowadzić do konfliktu podobnego do Wielkiej Wojny z lat 1914-1918. Owa analogia ma oczywiście granice – jest jedynie zarysem warunków geopolitycznych które opisują z zewnątrz relacje sino-amerykańskie.

Po pierwsze kryzys ekonomiczny może załamać system współzależności do tej pory każący analitykom minimalizować w prognozach prawdopodobieństwo wybuchu konfliktu między stronami. Jeżeli jednak owe więzi pozostaną mocne, zarówno Pekin jak i Waszyngton będą miały dużo więcej do stracenia w wypadku wybuchu wojny. Jednakże, jeśli świat stoczy się w otchłań wojny światowej będzie ona grą o najwyższą stawkę i będzie determinować obie strony do wykorzystania wszelkich środków dla osiągnięcia zwycięstwa. Poulus przekonuje też, że chiński system polityczny jest naturalnym wrogiem demokratycznego hegemona, jakim stały się Stany Zjednoczone. System wartości motywuje Waszyngton, by ten rozprawił się z komunistyczną dyktaturą. Publicysta American Interest pisze wręcz o wynikającej z tego faktu demonizacji Chin w oczach społeczeństw zachodnich. Według niego każdy konflikt z Państwem Środka musi przerodzić się w wojnę totalną, przede wszystkim ze względu na powierzchnię tego państwa która czyni je niemożliwym do podbicia. Ponadto Chiny rozszerzyły swój wpływ na terytoria tradycyjnie znajdujące się pod kuratelą USA. Z kolei Stany redukują budżet obronny, co świadczy o malejącej sile geostrategicznej.

Poulus dywaguje na temat zapowiedzi Obamy, że USA zawsze pozostaną przygotowane do prowadzenia jednego dużego konfliktu. Publicysta pyta retorycznie, o jaką wojnę może chodzić, jeśli nie tą z Państwem Środka? Zastanawia się, czy wojna z Chinami nie wywołałaby efektu domina, podobnego do tego obserwowanego podczas I Wojny Światowej. Poulus jest przekonany, że by tak było. Jednakże, zdaniem wspomnianego autora, żadna historyczna analogia nie jest w tym kontekście w pełni uprawniona, ponieważ Stany Zjednoczone nie stanęły do tej pory naprzeciw oponenta o takiej sile jak Chiny. Ponadto, z żadnym ze swoich rywali nie były tak mocno związane ekonomicznie. Podkreśla on, że USA chcą dyktować swoje zasady w regionie Azji i Pacyfiku, operując coraz mniejszymi środkami, które zmniejszą się gwałtownie wraz z wprowadzeniem kolejnych cięć w budżecie obronnym. Amerykanie muszą zdecydować – albo zdecydują się opłacać nową strategię, albo będą musieli ją porzucić.

Link: http://the-american-interest.com/article.cfm?piece=1181

Opracował Wojciech Jakóbik