Amerykanie nawołują do odnowienia więzi transatlantyckich na równych prawach i obowiązkach

Email Drukuj PDF

Elbridge A. Colby z Center for Naval Analyses przekonuje, że obecne zmiany geopolityczne mogą zagrozić modelowi relacji międzynarodowych wykreowanych przez Zachód pod przywództwem Stanów Zjednoczonych. Uważa on, że bez pokojowej dominacji USA na świecie, zachodnia Europa, ale i azjatyckie tygrysy oraz arabskie potęgi nie mogłyby się w spokoju rozwijać do tak wysokiego poziomu, na jakim się obecnie znajdują. Colby twierdzi, że zachwiania liberalnego porządku i pozycji jego amerykańskiego lidera to zachwianie bezpieczeństwa regionu Centralnej i Wschodniej Europy. Ekspert ocenia, że istnieje ryzyko, iż nowy porządek może zostać podyktowany ze stratą dla wartości dzielonych przez społeczeństwa zachodnie.

 

Kłopoty ekonomiczne Stanów Zjednoczonych mogą zmusić je do ograniczenia zaangażowania na świecie. Amerykanie mogą również oczekiwać od swoich sojuszników większego poświęcenia w dziedzinie obronności, którą do tej pory zajmowały się głównie Stany, pozwalając Europejczykom przekierowywać fundusze z budżetu wojskowego na programy socjalne.

 

Według Colbyego Europa pomagając w wysiłku obronnym Stano Zjednoczonym, pomoże w rzeczywistości sobie, ponieważ ściągnie część brzemienia z barków amerykańskich, co umożliwi utrzymanie zachodniego modelu, pomimo niekorzystnych zmian. Od strony ekonomicznej Unia Europejska może wspierać inwestycje za Wielką Wodą i wykup amerykańskich obligacji w celu ugruntowania ich wiarygodności.

 

Inny specjalista wypowiadający się na łamach CEPA - John Hulsman - uważa, że porządek międzynarodowy nieuchronnie zmieni się co sprawi, że zastosowanie będzie miał aforyzm Giuseppi Tomasi de Lampedusy - If we want things to stay as they are, things will have to change.

 

Jego diagnoza jest jasna. Zachód znalazł się w sytuacji kryzysowej. Obecne problemy ekonomiczne, polityczne i społeczne to nie przejściowe niedogodności a raczej przejawy głębszego kryzysu. Publicysta zgadza się z tezą szefa ekonomicznego Citibanku Willema Buitera, który stwierdził że finanse rządów zachodnich są w najgorszej kondycji od czasu rewolucji przemysłowej.

 

W kontekście Europy Hulsman mówi o wakacjach od wydatków na obronność na które wysłały Stary Kontynent Stany Zjednoczone, a z którego nasza część świata będzie musiała niebawem wrócić i wziąć się do pracy. Amerykanin jest przekonany, że jego kraj nigdy nie zrezygnuje z retoryki idealistycznej w relacjach z Europą ale w obliczu narastających problemów z pewnością zrewiduje swoją politykę wobec europejskich sojuszników. Ponadto, spadek zdolności USA do operowania swymi siłami na świecie zwiększy znaczenie sojuszy bilateralnych z państwami, które prezentują realny potencjał na arenie międzynarodowej. Ameryka będzie potrzebowała wiernych i silnych sojuszników, którzy wyręczą ją w zadaniach których sama nie będzie mogła już wykonać.

 

W ten sposób Hulsman odczytuje zbliżenie Waszyngtonu z New Delhi. Zaznacza on jednak, że te zmiany nie doprowadzą do zwycięstwa multilateralizmu nad unilateralnym modelem do tej pory hołubionym przez Stany. Jego zdaniem wszystko będzie zależało od doraźnych potrzeb i dogmatyzm zostanie tutaj całkowicie wyparty przez realną politykę.

 

Publicysta nawołuje do zmiany myślenia o sojuszu transatlantyckim. W czasach kryzysu będzie on aktualny o tyle, o ile będzie przynosił korzyści obu stronom, a nie tylko jednej.

 

I nie pomoże tu już tłumaczenie, że Ameryka „ponosi koszta bycia superpotęgą”, jak zwykło się mawiać w Europie, o czym pisze Kori Schake z Akademii Wojskowej w West Point. Jego zdaniem Europa ma dużo większe zdolności wojskowe, niż by się to wydawało i jedynie polityka tamtejszych rządów blokuje ich wykorzystanie. Przywódcy Starego Kontynentu przerzucają odpowiedzialność za najważniejsze operacje Zachodu na Stany Zjednoczone. Przykładem takiego poświęcenia USA jest obecność Amerykanów w Niemczech, która przeciągnęła się od końca II Wojny Światowej, a Niemcy do tej pory nie zrobili nic, by przejąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo od USA. Jankesi zbyt dług dźwigali to brzemię. Wobec kurczących się zasobów jedynej superpotęgi ten układ będzie się musiał szybko zmienić.

 

Źródło:

 

http://www.cepa.org/ced/view.aspx?record_id=318

http://www.cepa.org/ced/view.aspx?record_id=317

http://www.cepa.org/ced/view.aspx?record_id=316

 

Opracował Wojciech Jakóbik