Amerykanie dyskutują o swojej polityce zagranicznej - głosy z National Interest i Heritage Foundation

Email Drukuj PDF

Paul Pillar z The National Interest nawołuje do odróżniania patriotyzmu od nacjonalizmu, które to pojęcie traktuje czysto pejoratywnie. Z Kolei Marion Smith z Heritage Foundation krytykuje izolacjonizm i nieinterwencję, nie mając wątpliwości co do definicji patriotyzmu, która lewicowców przyprawi o zgrzytanie zębami. To kolejna odsłona wewnętrznej dyskusji na temat kształtu amerykańskiej polityki zagranicznej.

Pillar nie rozwodzi się zbytnio nad tematem. W krótkim tekście centralne miejsce zajmuje cytat z George'a Orwella, który w eseju z czasów drugiej wojny światowej krytykuje nacjonalizm jako niekontrolowany popęd ku władzy i dominacji oraz społeczne upośledzenie indywidualizmu. Publicysta TNI nawołuje do odejścia od nacjonalizmu w polityce zagranicznej USA. Zamiast tego proponuje patriotyzm, który według jego definicji jest tylko i wyłącznie wyrazem ,,poświęcenia dla określonego miejsca i określonego sposobu życia''. Orwellowską definicję nacjonalizmu odnosi do polityki neokonserwatystów. Krytykuje tym samym interwencje Amerykanów w politykę innych krajów.

Marion Smith nazwałaby to promocją nieinterwencji i izolacjonizmu. Publicystka HF definiuje obydwa pojęcia posługując się wiedzą encyklopedyczną. Jej zdaniem znajdują one coraz większe poparcie w amerykańskim społeczeństwie, co ocenia ona negatywnie.

Według publicystki prawdziwego izolacjonizmu w Stanach nigdy nie było. Podaje przykłady siedemnastowiecznych Chin, osiemnastowiecznej Japonii i inne jako emanacje realnego izolacjonizmu. Jej zdaniem USA nie mają wdrukowanej w swoją tożsamość postawy izolowania się od polityki międzynarodowej - to według Smith idea nowa, promowana w ostatnich latach. Podaje definicję tego pojęcia jako przeciwwagę dla internacjonalizmu, czyli niejako partykularyzację własnych interesów względem społeczności międzynarodowej. Politolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego na pewno byliby zadziwieni taką definicją tej idei, ponieważ na studiach bez wahania wykładają studentom definicję bliższą lewicowcom i całemu środowisku tamtej strony barykady.

Definiując zasadę nieinterwencji Smith również nawołuje do nowego spojrzenia. Jej zdaniem historia Stanów Zjednoczonych pokazuje, że nieinterwencja absolutna była stosowana w praktyce przez krótkie lata neutralności tego kraju, po czym została zastąpiona nieinterwencją uwzględniającą działanie z użyciem siły włącznie w konkretnych przypadkach. Smith uważa, że obecni piewcy nieinterwencji nawołują do absolutnego zastosowania tej zasady. Takie rozumienie jest według niej niezgodne z tradycjami międzynarodowymi USA i ma potencjał strącić Amerykanów w realny izolacjonizm na kształt opisywany wyżej.

Publicystka uważa, że jedyną tradycyjną doktryną w stosunkach międzynarodowych Stanów Zjednoczonych jest doktryna obrony i promocji amerykańskiego snu na całym świecie - czytaj doktryna neokonserwatywna oparta na unilateralnej, aktywnej polityce zagranicznej.

Paul Pillar i Marion Smith prezentują dwa skrajnie różne od siebie spojrzenia na amerykańską politykę zagraniczną. Konserwatyści z pewnością staną po stronie publicystki HF, szczególnie że zdecydowała się na dużo bogatszą argumentację swoich tez. Możemy być pewni, że w owym dyskursie nie będzie jednak zwycięzcy i będzie się on trwał dopóki istnieją stosunki międzynarodowe.

Opracował: Wojciech Jakóbik

Linki: http://nationalinterest.org/blog/paul-pillar/patriotism-versus-nationalism-america-5568
http://www.heritage.org/Research/Reports/2011/07/Neither-Isolationist-nor-Noninterventionist-The-Right-Way-to-Think-About-Foreign-Policy