Washington Times: Europa traci zdolność bojową

Email Drukuj PDF

 

Amerykanie planują przekazać większość ciężaru prowadzenia operacji w Libii krajom europejskim. Będzie to sprawdzian słabnących armii Starego Kontynentu, które zdaniem specjalistów, tracą zdolność do prowadzenia działań bojowych.

Stany Zjednoczone przeznaczyły kilkakrotnie większą ilość żołnierzy i sprzętu na potrzeby interwencji libijskiej, niż Europa. Europejczycy wystrzelili jedynie kilka ze stu dziesięciu pocisków typu cruise z pokładu statków NATO. Jedynie 40 procent lotów bojowych przeprowadzonych przez koalicję, przeprowadzono z użyciem sił europejskich.

Profesor James Russel z Naval Postgraduate School twierdzi, że Europa już dawno podjęła strategiczną decyzję o rozbrojeniu, czego konsekwencją będzie w nieodległej przyszłości kompletna niezdolność do brania udziału w misjach na kształt afgańskiej. Zdaniem naukowca w rzeczywistości NATO to jedynie kadry dowodzenia, które nie mają czym dowodzić. Przywołuje on przykład Afganistanu, gdzie Europejczycy z trudnością utrzymują formacje na poziomie batalionu, nie mówiąc już o większych zgrupowaniach militarnych. Russel zaznacza, że wyjątkiem są Brytyjczycy, jednakże i oni będą mieli, zdaniem specjalisty, problemy z utrzymaniem obecnej zdolności bojowej, w obliczu ostatnich cięć wydatków na zbrojenia wprowadzonych przez rząd Camerona.

Emerytowany dowódca U.S. Air Force Generał T. Michael Moseley uważa, że europejscy sojusznicy Stanów Zjednoczonych od czasu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej zredukowali swoje budżety na obronę narodową do poziomu, który wyklucza jakiekolwiek poważne działania w Libii. Dlatego też, zdaniem wojskowego, Air Force musi wziąć na siebie odpowiedzialność za dowodzenie, kontrolę i działania informacyjne w ramach akcji. Według Moseleya Europa nie udźwignęłaby takiej odpowiedzialności.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas operacji NATO w Bośni, w ramach której Amerykanie przeprowadzili 90 procent nalotów. Można sobie jedynie wyobrażać, jaka siłę zaprezentowałyby kraje europejskie, bez wsparcia USA. Po zakończeniu działań wojskowych w Bośni, amerykańskie dowództwo zaapelowało do Europejczyków o zwiększenie wydatków na zbrojenia. Chodziło szczególnie o tzw. inteligentne bomby (smart bombs), niezbędne do prowadzenia precyzyjnego bombardowania minimalizującego straty cywilne, wywołujące niezadowolenie zachodniej opinii publicznej.

Starania USA nie przyniosły skutków. W zeszłym miesiącu NATO ujawniło dane, świadczące o malejącej sile europejskich wojsk. Od 1999 roku większość krajów Starego Kontynentu wprowadziło ciecia w wydatkach na zbrojenia, tymczasem USA zwiększyły je z 3,2 do 5 procent PKB. Pentagon wydaje obecnie 708 miliardów dolarów na ten cel, w tym wojny w Iraku i Afganistanie. Dla porównania, europejska część NATO wydawała średnio 2,5 procent PKB na początku lat dziewięćdziesiątych. Obecnie jest to średnio 1.7 procent. W stosunku wydatków na zbrojenia do sumy pieniędzy wydawanych przez europejskie rządy miał miejsce spadek z 3,8 procent w 2006 roku do 3,31 procent w roku 2009.

Na początku operacji libijskiej to Amerykanie zmiażdżyli atakami za pomocą pocisków typu cruise obronę przeciwlotniczą Kaddafiego, co otworzyło drogę lotnictwu NATO do prowadzenia działań na libijskim niebie. Problemem dla Europy będzie moment w którym USA rozpocznie przekazywanie zadań związanych z interwencją w Libii na jej barki. Stany Zjednoczone już teraz zadeklarowały stopniowe wycofywanie wsparcia dla misji, w intencji przekazania większej odpowiedzialności europejskim sojusznikom.

Cytowany już prof. Russell jest sceptyczny wobec skutków takiego rozwoju sytuacji. Według niego Europa, która dziesiątki lat temu zdecydowała się zrezygnować z silnego wojska, na rzecz rozwijania rozbudowanych problemów socjalnych, obronę krajów NATO pozostawiając USA, nie będzie w stanie wywiązać się ze swoich obowiązków.

Za miedzą Unii Europejskiej pogłębia się chaos, a świat zachodni otwiera nowe fronty w wojnie o utrzymanie stabilnej sytuacji na arenie międzynarodowej. Tymczasem Europa, upojona latami beztroski, nie zauważa swej bezbronności, która kiedyś może kosztować ją podmiotowość.

Źródło: http://www.washingtontimes.com/news/2011/mar/31/europe-relies-on-us-power-again/

Opracował Wojciech Jakóbik